Zaginione kobiety, jedna z nich ranna i wymagająca pilnej pomocy, trudny teren leśny i wyścig z czasem. Z takim scenariuszem musieli zmierzyć się ratownicy podczas ćwiczeń 'Ponidziański Młyn 2026'. W Michałowie i Sancygniowie spotkali się strażacy, policjanci, żołnierze oraz członkowie organizacji ratowniczych z kilku województw. Zapraszamy do obejrzenia fotorelacji.
Na terenie Stadniny Koni Michałów oraz leśnictwa Sancygniów odbyła się trzecia edycja interoperacyjnych ćwiczeń ratowniczych pod nazwą „Ponidziański Młyn 2026”. Dwudniowe wydarzenie połączyło specjalistyczne szkolenia, wymianę doświadczeń oraz praktyczne działania w terenie.
Organizatorem przedsięwzięcia była Ochotnicza Straż Pożarna w Zagajowie, przy współpracy z jednostkami OSP Sancygniów i OSP Sędowice oraz Małopolską Cywilną Grupą Poszukiwawczo-Ratowniczą.
W ćwiczeniach uczestniczyli przedstawiciele Ochotniczych Straży Pożarnych, Państwowej Straży Pożarnej, Policji, Wojsk Obrony Terytorialnej, Polskiego Czerwonego Krzyża oraz społecznych organizacji ratowniczych.
Najpierw szkolenia w Michałowie, później działania w terenie
Pierwszy dzień „Ponidziańskiego Młyna 2026” upłynął pod znakiem konferencji i warsztatów zorganizowanych na terenie Stadniny Koni Michałów.
Eksperci reprezentujący różne służby i instytucje omawiali zagadnienia związane z prowadzeniem poszukiwań osób zaginionych, organizacją dowodzenia, ratownictwem medycznym oraz ochroną ludności.
Wiele uwagi poświęcono również sprawnej komunikacji pomiędzy zespołami, wykorzystaniu dronów podczas akcji poszukiwawczych oraz pracy przewodników z psami ratowniczymi.
Uczestnicy mieli okazję nie tylko zdobyć nową wiedzę, ale także poznać sprzęt, możliwości i metody działania innych formacji. To szczególnie ważne podczas rzeczywistych akcji, kiedy na miejscu zdarzenia spotykają się ratownicy z różnych jednostek, często pracujący na co dzień według odmiennych procedur.
Dwie zaginione kobiety i trudna akcja w lesie
Najbardziej wymagająca część ćwiczeń odbyła się drugiego dnia na terenie leśnictwa Sancygniów.
Przygotowany przez organizatorów scenariusz zakładał zaginięcie dwóch kobiet. Sytuację komplikował fakt, że jedna z poszukiwanych doznała obrażeń i potrzebowała pilnej pomocy medycznej oraz ewakuacji z trudno dostępnego terenu.
Ratownicy musieli działać tak, jak podczas prawdziwej akcji poszukiwawczej.
W pierwszej kolejności konieczne było utworzenie sztabu dowodzenia, zebranie dostępnych informacji i podzielenie terenu na sektory poszukiwań. Następnie do działania skierowano zespoły piesze, w tym tak zwane „szybkie trójki”, przewodników psów ratowniczych oraz operatorów bezzałogowych statków powietrznych.
W gotowości pozostawali również ratownicy medyczni, których zadaniem było udzielenie pomocy odnalezionym osobom i przygotowanie ich do bezpiecznej ewakuacji.
Wszystkie działania wymagały stałej wymiany informacji oraz ścisłej współpracy pomiędzy poszczególnymi zespołami.
Organizatorzy przygotowali dodatkowe utrudnienia
Aby ćwiczenia jak najlepiej odzwierciedlały warunki rzeczywistych akcji ratowniczych, organizatorzy nie ograniczyli się do jednego scenariusza.
W trakcie działań pojawiały się dodatkowe zdarzenia, które zmuszały uczestników do podejmowania szybkich decyzji, modyfikowania planów i dostosowywania się do zmieniającej się sytuacji.
Był to sprawdzian nie tylko indywidualnych umiejętności ratowników, ale przede wszystkim skuteczności współpracy pomiędzy służbami.
W prawdziwych poszukiwaniach nie zawsze wszystko przebiega zgodnie z założonym planem. Zmieniające się warunki, nowe informacje o zaginionych czy konieczność udzielenia natychmiastowej pomocy mogą wymagać błyskawicznej reorganizacji działań.
Właśnie na takie sytuacje przygotowywali się uczestnicy ćwiczeń w Sancygniowie.
Współpraca służb może decydować o ludzkim życiu
Głównym celem „Ponidziańskiego Młyna 2026” było doskonalenie interoperacyjności, czyli zdolności różnych służb i organizacji do sprawnego prowadzenia wspólnych działań.
Organizatorzy podkreślają, że nawet najlepszy sprzęt i wyszkoleni ratownicy nie wystarczą, jeśli zabraknie odpowiedniego dowodzenia, komunikacji i koordynacji.
- W przypadku poszukiwań osób zaginionych o skuteczności działań decydują nie tylko specjalistyczne zasoby, lecz także właściwe dowodzenie, komunikacja i umiejętność współpracy. Zależało nam na stworzeniu warunków możliwie zbliżonych do rzeczywistego zdarzenia, w którym zespoły muszą szybko połączyć swoje kompetencje i działać według wspólnego planu - podkreślają organizatorzy.
Ćwiczenia pozwoliły sprawdzić obowiązujące procedury, ocenić sposób przekazywania informacji i wskazać elementy wymagające dalszego doskonalenia.
„Ponidziański Młyn” po raz trzeci. Doświadczenie przyda się podczas prawdziwych akcji
Trzecia edycja wydarzenia była również okazją do nawiązania i zacieśnienia współpracy pomiędzy ratownikami z różnych regionów Polski.
Bezpośrednie poznanie osób, z którymi w przyszłości może przyjść prowadzić wspólną akcję, ma ogromne znaczenie. W sytuacjach zagrożenia życia liczą się bowiem nie tylko umiejętności, ale także wzajemne zaufanie i sprawna organizacja pracy.
Doświadczenia zdobyte podczas „Ponidziańskiego Młyna 2026” mają pomóc w jeszcze skuteczniejszym prowadzeniu przyszłych poszukiwań osób zaginionych, działań podczas zdarzeń masowych oraz innych sytuacji kryzysowych wymagających zaangażowania wielu służb.
Na zakończenie organizatorzy podziękowali wszystkim uczestnikom, prelegentom, instruktorom, pozorantom oraz instytucjom wspierającym wydarzenie. Słowa uznania skierowano również do osób odpowiedzialnych za zabezpieczenie logistyczne, techniczne i medyczne całego przedsięwzięcia.
Choć poszukiwania w Sancygniowie były jedynie ćwiczeniami, zdobyte podczas nich doświadczenie może okazać się bezcenne, gdy ratownicy zostaną wezwani do prawdziwego zdarzenia.
Zapraszamy do obejrzenia fotorelacji w galerii pod artykułem.
Zdjęcia: Piotr Młynek