W piątek po południu nad zalewem w Golejowie (powiat staszowski) doszło do tragedii. Utonął 33-letni mężczyzna pochodzący ze Starachowic.
Wszystko wydarzyło się około 18.45. Wstępne ustalenia policjantów mówią o tym, że mężczyzna skoczył do wody i już nie wypłynął.
Tragicznie zakończył się dzień na Golejowie. Podczas kąpieli utonął mieszkaniec Starachowic. (M. Jarosz)
I ZNIKNĄŁ…
Świadkowie, którzy widzieli wszystko, powiedzieli nam, że mężczyzna wskoczył do wody, wynurzył się na chwilę, a potem zniknął. - Zaczął machać rękami i zniknął pod wodą. Drugi wskoczyłem do wody. Starałem się maksymalnie pójść w dół, ale nic nie widziałem - mówi Łukasz Supa z Wiśniowej. Przyjechał godzinę wcześniej. O tej porze nie było już ratowników, ponieważ pracują do godziny 18, jednak niektórzy wczasowicze mówili, że widzieli jednego z nich. Na wołanie o pomoc miał odpowiedzieć, że „jest już po pracy”.
Tragedia wydarzyła się w miejscu, gdzie woda ma około pięciu metrów głębokości. - Skakaliśmy po kilka razy, ale żadnemu z nas się nie udało. Teraz to już pewnie po nim - dodaje nerwowo Łukasz. Służby ratownicze otrzymały zgłoszenie tuż przed godziną 19. Na miejscu natychmiast pojawili się karetka pogotowia, dwa zastępy strażaków i policjanci. Pomoc wezwała kobieta, która była z mężczyzną. Była bardzo roztrzęsiona, pomocy udzielili jej ratownicy.
NIE ZNALEŹLI
Zabezpieczono miejsce i przystąpiono do poszukiwania ciała. Strażacy mieli mało czasu i niestety, nie udało im się natrafić na ciało. Staszowska jednostka nie jest wyposażona w echosondę. Najbliższa jednostka, która ją posiada, to Sandomierz. - Na dziś poszukiwania są zakończone - powiedział w piątek tuż przed godziną 21 Arkadiusz Wesołowski, rzecznik prasowy świętokrzyskich strażaków. Dodał, że nurkowie mogą działać tylko za dnia. Poszukiwania zostaną wznowione w sobotę rano. Wezmą w nich udział najprawdopodobniej nurkowie ze Starachowic i Sandomierza, którzy przy pomocy echosondy będą badali dno stawu.
Marcin Jarosz
źródło: 