Od sanatorium do konsultacji online. Rozmowa z Piotrem Sochanem o nowym modelu dostępu do lekarza
2026-02-26 08:56:44

Busko-Zdrój od dwustu lat leczy. Uzdrowiskowy rytm, zabiegi, wody siarczkowe, opieka specjalistów, przez dekady wyznaczał tu standard dostępu do zdrowia.

Dziś ten standard zderza się z brutalną arytmetyką kolejek: ponad cztery miesiące na specjalistę w ramach NFZ, deficyt kadrowy, który od lat dotyka region, a na leczenie sanatoryjne nawet dwa lata czekania.

Busko leczy przyjezdnych. Ale co z mieszkańcami powiatu, którym potrzebna jest konsultacja teraz, nie za rok i nie po skierowaniu, które dopiero trzeba zdobyć?

Z Piotrem
Sochanem, przedsiębiorcą z doświadczeniem w projektach medycznych,
prezesem DoktorPlus sp. z o.o. i Psycholink.pl oraz członkiem zarządu
HaloMed sp. z o.o., rozmawiamy o tym, czy cyfrowy dostęp do lekarza może
uzupełnić to, czego system publiczny coraz częściej nie daje. 

Zobacz

Busko-Zdrój to wyjątkowe miejsce do rozmowy o zdrowiu. Miasto, które zbudowało cały model opieki wokół fizycznej obecności pacjenta – zabiegi, sanatorium, specjaliści. Czy widzi Pan miejsce dla telemedycyny w takim kontekście? 

Uzdrowisko i telemedycyna to nie są przeciwieństwa – to różne narzędzia do różnych potrzeb. Sanatorium działa najlepiej tam, gdzie potrzebna jest intensywna, wielotygodniowa rehabilitacja z fizycznym udziałem specjalistów i zabiegami, których nie da się przenieść na ekran. Telemedycyna działa najlepiej tam, gdzie problemem jest nie brak dobrego narzędzia, lecz brak dostępu do lekarza w ogóle. W Polsce, i w województwie świętokrzyskim, ten drugi problem jest dziś znacznie powszechniejszy niż pierwszy. 

Jak wygląda dostępność do specjalistów w mniejszych ośrodkach, takich jak powiat buski? 

Według ostatnich ogólnopolskich raportów dotyczących kolejek średni czas oczekiwania do części specjalistów liczony jest w kilku miesiącach – w ortopedii około pięciu, w kardiologii ponad czterech, w okulistyce ponad trzech. To dane uśrednione, a w mniejszych ośrodkach dostępność bywa jeszcze bardziej ograniczona. Polska od lat zmaga się także z niedoborem lekarzy na tle innych państw europejskich. Pacjent z powiatu buskiego, który potrzebuje konsultacji internistycznej lub omówienia wyników badań, często staje więc przed wyborem: czekać w kolejce, dojechać do większego miasta albo skorzystać z konsultacji online.

Czym różni się dobra teleporada od tego, co krytykuje się jako „receptomat"? 

Oś jest jedna: czy konsultacja jest procesem medycznym, czy transakcją. Dobra teleporada to pełny wywiad lekarski, analiza dokumentacji, indywidualna ocena przypadku i dopiero – jeśli istnieją wskazania medyczne – decyzja terapeutyczna. Lekarz bierze odpowiedzialność za to, co mówi i co zaleca. E-recepta, jeśli się pojawi, jest wynikiem tej oceny, nie produktem, który można zamówić. Opłata dotyczy konsultacji, nie gwarancji dokumentu. Właśnie dlatego budując DoktorPlus.pl i pozostałe platformy, od pierwszego dnia postawiłem na weryfikację lekarzy w rejestrze PWZ i pełną dokumentację każdej konsultacji.

Co oznacza ta weryfikacja? 

Każdy lekarz pracujący na platformie musi posiadać aktywny wpis w rejestrze Prawa Wykonywania Zawodu – dokument potwierdzający, że ma prawo udzielać świadczeń zdrowotnych. To wymóg ustawowy, ale nie wszyscy na rynku traktują go równie poważnie. Dla nas to warunek brzegowy, nie formalność. Pacjent, który loguje się na konsultację, powinien mieć pewność, że po drugiej stronie ekranu jest lekarz, a nie ktoś, kto za lekarza się podaje.

DoktorPlus, Psycholink, HaloMed – buduje Pan kilka projektów jednocześnie. Skąd taka wielotorowa strategia?

To nie jest strategia dywersyfikacji, lecz odpowiedź na to, że różne grupy pacjentów mają różne punkty wejścia do systemu. DoktorPlus.pl to przychodnia ogólnomedyczna dostępna codziennie od szóstej rano do dwudziestej drugiej, ze średnim czasem oczekiwania liczonym w minutach. Psycholink.pl to platforma psychomedyczna dla osób, które potrzebują psychologa, psychiatry lub psychoterapeuty i które bez niej czekałyby miesiącami albo latami, bo w publicznym systemie w tym obszarze kolejki potrafią oznaczać długie oczekiwanie – w części miejsc liczone nawet w latach. HaloMed działa w obszarze konsultacji z możliwością e-recepty. Trzy różne potrzeby, trzy różne ścieżki, ale ta sama zasada: decyzja terapeutyczna należy do lekarza i musi być wynikiem rzetelnego procesu klinicznego.

Skoro mowa o zdrowiu psychicznym – w kontekście uzdrowiska, gdzie tradycyjnie leczono ciało  czy widzi Pan miejsce dla Psycholink.pl w takim środowisku? 

Busko kojarzy się z rehabilitacją ortopedyczną, chorobami układu krążenia, układem ruchu. Ale uzdrowiska od dawna leczą też nerwice, stany wyczerpania, zaburzenia psychosomatyczne. Nowe jest to, że dziś granica między zdrowiem ciała a zdrowiem psychiki jest znacznie lepiej rozumiana klinicznie. Pacjent z przewlekłym bólem pleców bardzo często potrzebuje zarówno rehabilitacji, jak i wsparcia psychologicznego, a to drugie jest dziś znacznie trudniej dostępne niż pierwsze. Psycholink.pl stara się ten dostęp skracać, bez wielomiesięcznego czekania na pierwszą rozmowę ze specjalistą.

Jak powinien wyglądać model dostępu do lekarza za pięć lat? 

Integracja. Dziś telemedycyna i system stacjonarny działają w większości przypadków osobno – bez wymiany dokumentacji, bez wspólnej ścieżki pacjenta, bez koordynacji. Wyobrażam sobie model, w którym teleporada jest pierwszym punktem kontaktu: lekarz ocenia przypadek, kieruje dalej lub prowadzi konsultację do końca, a cała dokumentacja trafia do jednego miejsca dostępnego zarówno dla pacjenta, jak i dla lekarza stacjonarnego. Sanatorium jako etap leczenia, teleporada jako punkt wejścia i koordynacji – to nie jest science fiction, to logika, której dziś w systemie po prostu brakuje.

Ostatnie pytanie – dla mieszkańca powiatu buskiego, który zastanawia się, czy telemedycyna jest dla niego. Co by Pan powiedział? 

Powiedziałbym: jeśli masz problem, z którym normalnie poszedłbyś do lekarza rodzinnego lub internisty, ale termin jest za trzy tygodnie albo gabinet jest o godzinę jazdy, teleporada jest realną alternatywą. Nie dla każdego i nie dla każdej sytuacji – złamanego nadgarstka przez ekran nie naprawi. Ale omówienie wyników badań, przedłużenie terapii, pierwsza konsultacja przy niepokojących objawach – to są dokładnie te sytuacje, do których telemedycyna jest stworzona. Warto spróbować raz, żeby zobaczyć, jak to naprawdę działa, bo różni się od wyobrażenia, które większość ludzi ma w głowie.

Dwie minuty i cztery lata – co je łączy

Mieszkaniec Buska-Zdroju żyje w mieście, które rozumie, że leczenie jest procesem wymagającym czasu, uwagi i odpowiedniego środowiska. Uzdrowiskowa filozofia jest w tym sensie głęboko słuszna. Problem w tym, że do tego procesu trzeba najpierw dotrzeć, a coraz częściej bariera nie jest merytoryczna, lecz logistyczna i czasowa.

Telemedycyna nie zastąpi tężni, rehabilitacji ani osobistego kontaktu z lekarzem. Może jednak sprawić, że do tej wizyty, tej naprawdę potrzebnej, pacjent trafi szybciej, z lepiej zebraną dokumentacją i bez tygodni spędzonych w niewiedzy. Nowy model dostępu do lekarza nie wyklucza starego – uzupełnia go dokładnie tam, gdzie stary model się urywa.

/Artykuł sponsorowany/ 



https://swietokrzyskie.info/printnews.php?id=42398