Sobotnia interwencja policjantów z powiatu buskiego, która początkowo wyglądała na kradzież sprzętu rolniczego, zakończyła się zaskakującym finałem. Zgłoszenie o zniknięciu ciągnika uruchomiło policyjne działania, jednak prawda wyszła na jaw jeszcze tego samego dnia.
W sobotę rano dyżurny Komendy Powiatowej Policji w Busku-Zdroju otrzymał zgłoszenie o kradzieży ciągnika rolniczego na terenie gminy Wiślica. Na miejsce skierowani zostali funkcjonariusze z Komisariatu Policji w Solcu-Zdroju. Zgłaszająca, 35-letnia mieszkanka gminy, poinformowała, że traktor zaparkowany dzień wcześniej w garażu zniknął bez śladu. Tę wersję potwierdził jej 40-letni mąż.
Policjanci niezwłocznie przystąpili do działań. Zabezpieczali ślady, sprawdzali możliwość nagrań z monitoringu oraz rozpytywali sąsiadów. Przed południem sytuacja przybrała jednak nieoczekiwany obrót. Mężczyzna poinformował funkcjonariuszy, że odnalazł ciągnik, jednak pojazd miał urwane koło.
Podczas ponownej interwencji i szczegółowego ustalania przebiegu zdarzeń 40-latek przyznał, że żadnej kradzieży nie było. Jak wyjaśnił, w piątek podczas pracy wjechał ciągnikiem w dziurę, a następnie uderzył w przeszkodę, co doprowadziło do urwania koła. Do domu wrócił pieszo, a żonie powiedział, że zaparkował traktor w garażu.
Policjanci sporządzili szczegółową dokumentację z interwencji. Obecnie prowadzone są czynności wyjaśniające w kierunku wywołania niepotrzebnej czynności organów ochrony bezpieczeństwa poprzez wprowadzenie w błąd.
Takie zachowanie stanowi wykroczenie i może skutkować karą aresztu, ograniczenia wolności lub grzywną w wysokości do 1500 złotych.
Źródło: KPP w Busku-Zdroju