Makabryczny żart, realne konsekwencje. Jeden telefon postawił policję na nogi
2025-12-16 13:45:21

Jedno zdanie wystarczyło, by uruchomić pilną interwencję i postawić służby w stan gotowości. To, co początkowo brzmiało jak dramatyczne wyznanie, okazało się nieodpowiedzialnym 'żartem', który zakończył się mandatem i poważnym ostrzeżeniem.

Wczoraj po południu na numer alarmowy 112 zadzwonił 40-letni mieszkaniec gminy Stopnica. Mężczyzna domagał się przyjazdu policyjnego patrolu, twierdząc, że jest rzekomo nękany groźbami przez sąsiada. Operator numeru alarmowego poinformował go, że w takiej sprawie powinien zgłosić się bezpośrednio do najbliższej jednostki Policji. Ta odpowiedź wyraźnie zdenerwowała zgłaszającego.


W trakcie rozmowy mężczyzna zaczął krzyczeć na operatora, a następnie kilkukrotnie wypowiedział słowa: „zabiłem matkę”. Sytuacja natychmiast nabrała dramatycznego charakteru. Do pilnej interwencji skierowani zostali funkcjonariusze z Komisariatu Policji w Stopnicy.


Na miejscu policjanci zastali zarówno 40-latka, jak i jego matkę. Kobiecie nic się nie stało. Mężczyzna przyznał, że jego słowa były nieprawdziwe i miały jedynie doprowadzić do przyjazdu patrolu. Mundurowi zakwalifikowali jego zachowanie jako wywołanie niepotrzebnej czynności fałszywą informacją i ukarali go mandatem.


Policja przypomina, że osoba, która umyślnie, bez uzasadnionej przyczyny, wprowadza w błąd instytucję użyteczności publicznej lub blokuje numer alarmowy, podlega karze aresztu, ograniczenia wolności albo grzywny do 1500 złotych.


Funkcjonariusze podkreślają, że każdy fałszywy alarm to realne zagrożenie. W czasie, gdy służby reagują na fikcyjne zgłoszenie, ktoś inny może nie otrzymać pomocy wtedy, gdy naprawdę jej potrzebuje. Numery alarmowe należy traktować z pełną odpowiedzialnością.

Źródło: KPP w Busku-Zdroju 




https://swietokrzyskie.info/printnews.php?id=42049