Ludzkie kości odkopali robotnicy przygotowujący teren pod chodnik przy dworku w Koperni - niewielkiej podpińczowskiej miejscowości.
Policjanci nie wykluczają, że to szczątki kobiety, która kiedyś była właścicielką terenu, a zaginęła w 1994 roku.
Robotnicy dokonali odkrycia w sobotę w południe. Robiąc wykop pod chodnik, na głębokości około 20 centymetrów natknęli się na ludzkie kości i damskie ubrania. Były tam między innymi sukienka, bluzki, podomka. Właściciel posesji szybko zawiadomił o znalezisku policjantów.
Robotnicy robiąc wykop pod chodnik, na głębokości około 20 centymetrów natknęli się na ludzkie kości i damskie ubrania.
- To najprawdopodobniej szczątki kobiety. Jaka była przyczyna jej śmierci, będziemy ustalać - mówi Karolina Stachura z Komendy Wojewódzkiej Policji w Kielcach.
Biegły ocenił, że ciało mogło zostać złożone w ziemi kilkanaście lat temu. Policjanci nie wykluczają, że to szczątki kobiety, która w latach 90. mieszkała w dworku ze swym mężem. W październiku 1994 roku, 64-letnia wówczas kobieta, zaginęła. Oficjalne zgłoszenie o tym policjanci dostali od jej siostry. Poszukiwania nie przyniosły efektu.
- Jedni mówili, że gdzieś wyjechała, inni podejrzewali, że nie żyje. Pamiętam ją. Mieszkała na uboczu, ale czasami przechodziła koło naszego domu - relacjonowała mieszkanka Koperni.
64-latka zaginęła w październiku, a w listopadzie tego samego roku jej męża znaleziono powieszonego. Policyjne ustalenia wskazywały, że odebrał sobie życie.
Włodzimierz Badura, burmistrz miasta i gminy Pińczów, mieszka w Koperni. W niedzielę mówił: - Mieszkańcy wsi są wstrząśnięci. Ta sprawa od wielu lat spędzała wszystkim sen z powiek. Nikt nie wiedział, w jaki sposób i gdzie kobieta mogła zaginąć. Samobójcza śmierć jej męża też nic nie wyjaśniła. Organom ścigania nie udało się wówczas rozwikłać zagadki. Przypuszczenia i hipotezy mnożyły się, ale ludzie podejrzewali, że jeśli kobieta zaginęła, to raczej nie stało się to w domu, lub jego bezpośrednim sąsiedztwie.
Michała Nosal, współpraca MIO
źródło: 