Gmina Rytwiany nie ma pieniędzy, żeby zainwestować w poprawę warunków dla dwóch mieszkanek, które walczą o to od lat.
Dwie kobiety mieszkają w domu otoczonym przez las. Teren należy do gminy Rytwiany, jednak urzędnikom inwestowanie dla jednego domu się nie opłaca.
Działka, na której znajduje się posesja Grudniów leży w obrębie administracyjnym gminy Rytwiany, jednak sami urzędnicy niechętnie patrzą w tę stronę. Po drugiej stronie jest gmina Staszów, a niespełna 500 metrów dalej jest piękna ulica Leśna. Tak niewiele, a jednak dla normalnego funkcjonowania tej rodziny jest to przepaść.
Już jestem zmęczona ciągłym błaganiem o pomoc - mówi Zofia Grudzień, mieszkanka gminy Rytwiany. (M. Jarosz)
KIEDYŚ BYŁO TUTAJ PIĘKNIE
- Kiedyś było tutaj więcej domów, bez lasu, po prostu było pięknie - mówi Zofia Grudzień. Od tego momentu minęło niemal 40 lat. Dziś zamiast łąk jest las, linia kolejowa i jeden jedyny dom. Nie sposób dojechać do niego od strony Rytwian bez pomocy przewodnika, od strony Staszowa jest dużo łatwiej, choć jeszcze rok temu wiele osób było zdziwionych widokiem zamieszkałego budynku. Woda czerpana jest ze studni, która latem wysycha, choć wodociąg jest około 200 metrów od domu.
Mieszkanka mówi, że kłopoty zaczęły się razem z budową linii kolejowej, która wiodła między innymi przez ich działkę. - Było wiele niejasności podczas wywłaszczeń. Dowiedziałam się o tym dopiero niedawno - mówi kobieta. Linia powstała, sąsiedzi zaczęli opuszczać ten teren. Grudniowie pozostali. Czy to był ich błąd? Być może, przynajmniej na to chcieliby wskazywać urzędnicy.
POZOSTAŁ OSTATNI DOM
Dziś dom jest otoczony przez prywatne działki, po lewej pasieka pszczół, po prawej działka na której rośnie las. - Jestem uczulona na jad pszczół - mówi kobieta. Kilka lat temu została dotkliwie pożądlona. Zdołała dojechać własnym samochodem do szpitala, tam straciła przytomność, ale lekarzom udało się ją uratować.
Las który rośnie tuż przy ogrodzeniu niemal co roku płonie i zagraża mieszkającym tam kobietom. Interwencje u właścicieli działek nic nie dały. Interwencje w urzędzie gminy od ośmiu lat nie przyniosły żadnej poprawy losu mieszkanek. - Powiedziano mi, że powinnam się wynieść stąd jak najszybciej. Ale gdzie ja z chorą matką mam pójść. Same tutaj zostałyśmy, same - mówi drżącym głosem kobieta. Dzisiaj nikt nie zapłaci stosownej sumy za działkę i dom, bo na wskutek niszczącego sąsiedztwa lasu teren zdziczał i stracił wiele na wartości.
Kilka lat temu postanowiła wziąć sprawę w swoje ręce i wyciąć drzewa, które zarastały drogę dojazdową do posesji. Złamała jednak prawo i dostała 15 tysięcy złotych grzywny. Osiem lat temu zaczęły się prośby i starania o utwardzenie drogi dojazdowej do Rytwian oraz utrzymanie jej przejezdności. Wtedy dowiedziała się, że drogę gminną, która jest na planie zarósł już dawno las, natomiast ta, która jest jedynym dojazdem nie jest własnością gminy. Dlatego od lat nikt nie wykosił bujnej trawy, nie wyciął gałęzi i krzewów znajdujących się zbyt blisko drogi. Faktycznie mieszkanka została odcięta od gminy mimo, że na jej terenie mieszka.
TO SIĘ NIE OPŁACA
- Ciężko będzie coś w tej sprawie zrobić - mówi Grzegorz Forkasiewicz, wójt Rytwian. - Jest tam tylko jeden dom i nie mamy pieniędzy na to, aby wykonać drogę tylko do jednego domu - mówi wójt. Podobnego zdania jest przewodniczący rady gminy Marek Sadowski.
- Jeżeli nic się nie da zrobić to niech gmina Rytwiany pozwoli przenieść działkę w poczet gminy Staszów. Do Staszowa mam o wiele bliżej - odpowiada Zofia Grudzień. Wydaje się, że włączenie działki w obręb administracyjny gminy Staszów byłby najlepszym rozwiązaniem. Burmistrz Andrzej Iskra, który widział posesję Grudniów, mówi że w takim wypadku ulica Leśna mogłaby zostać przedłużona o kilkaset metrów dalej. Jednak w gminie Rytwiany nie chcą się pozbywać gruntu.
- Z tym jest związana cała masa procedur administracyjnych i nie wiem czy komukolwiek by się to opłaciło - mówi przewodniczący Sadowski. Zaznacza, że ta sytuacja nie wynika bynajmniej ze złej woli urzędników. Zapowiada, że ta kwestia zostanie poruszona na spotkaniu radnych gminy.
Cała sprawa jest istotnie trudna, ale powstaje pytanie. Czy władza wybrana jest po to, aby mieszkańcom lepiej się żyło, czy aby miał się nad nimi kto litować?
Marcin Jarosz
źródło: 