Tłumy pińczowian przyszły nad zalew. Po mszy mogli podziwiać urokliwe widowisko, wpisane w kalendarz tegorocznych Dni Ponidzia.
Mnóstwo pińczowian otoczyło we wtorkowy wieczór kapliczkę Świętego Jana Nepomucena nad zalewem. Mieszkańcy miasta przyszli na uroczyste nabożeństwo, które otwierało oficjalnie Dni Ponidzia.
Popisy taneczne zespołu prowadzonego przez Teresę Płachtę nawiązywały do tradycji Nocy Kupały. (I. Imosa)
Liturgię celebrowali duchowni z parafii Świętego Jana Ewangelisty i Apostoła - na czele z księdzem kanonikiem Janem Staworzyńskim, który tego dnia obchodził swoje imieniny. - Szczerze błogosławię wszystkim - mówił solenizant. - W miejscu tak szczególnym, gdzie tradycja chrześcijańska ma wspaniałą historię. Widać stąd wszystkie nasze świątynie z górującą nad nim kaplicą Świętej Anny - patronki Pińczowa.
Ogniska i rusałki
Po liturgii nad brzegami zalewu zapłonęły wielkie ogniska, przy których można było podziwiać niezmiernie urokliwe popisy w wykonaniu rusałek z zespołu tanecznego prowadzonego przez Teresę Płachtę przy Pińczowskim Samorządowym Centrum Kultury.
Potem na spokojnych wodach zalewu pojawiły się świętojańskie wianki, a w krótkim i wypełnionym poezją wprowadzeniu Paweł Wawrecki, kierownik artystyczny Pińczowskiego Samorządowego Centrum Kultury, przypomniał piękną tradycję Nocy Świętojańskiej i zaprosił wszystkich do udziału w licznych imprezach z okazji Dni Ponidzia. Z głośników popłynęły nastrojowe ballady Wojtka Belona i Wolnej Grupy Bukowina.
Kamikadze tryskali ogniem
Na finał organizatorzy przygotowali porywający spektakl Teatru Ognia Kamikadze ze Stalowej Woli. Przy paraliżującej muzyce, artyści demonstrowali mrożące krew w żyłach pokazy tryskających ogni, wirujących pochodni i kul świetlnych. Mrok nocy przerywały tryskające z ust artystów kłęby ognia. Fontanny i snopy iskier odbite w spokojnym lustrze wód zalewu, zwielokrotniały zamierzony efekt. Widowisko wielokrotnie nagradzano gromkimi oklaskami.
Więcej na temat Dni Ponidzia w "Echu Ponidzia”.
Irena Imosa
źródło: 