Chopin po japońsku
2002-07-27 11:29:44

Łączy je egzotyczna uroda, kolor skóry, nienaganne maniery i miłość do muzyki Fryderyka Chopina. Przyjeżdżają do Polski z Japonii, aby zgłębić wiedzę o twórczości genialnego kompozytora. W Busku są od lat główną atrakcją "Lata z Chopinem" - najbardziej prestiżowego w regionie świętokrzyskim festiwalu muzyki fortepianowej, którego ósma edycja zakończyła się wczoraj wieczorem, właśnie... wspólnym koncertem artystek Japońskich.

W tym roku w buskim kurorcie gości pięć pianistek z Kraju Kwitnącej Wiśni: Shoko Kusuhara, Eri Iwamoto, Yuko Yoshida, Aeka Kondo i Natsumi Koga. Pochodzą z różnych rejonów Japonii - Shoko. Eri i Aeka z Tokio, Yuko z Morioki, zaś Natsumi z Fukuoki.

Z Tokio do Buska

Shoko Kusuhara przyjechała do Polski po raz pierwszy przed ponad 20 laty. Od tego czasu bywa w
naszym kraju prawie co roku. Mówi świetnie po polsku, jest pupilką prof. Barbary Hesse-Bukowskiej, światowej sławy pianistki i pedagoga, której buscy melomani zawdzięczają "Lato z Chopinem". Sympatyczna, zawsze uśmiechnięta Shoko, która w Tokio jest profesorem muzyki, przywozi regularnie do Buska swoje studentki. Jak wieść niesie, to już... trzecie pokolenie młodych Japonek pragnących poznać twórczość „Fryderyka Wielkiego".

Po raz trzeci w "Lecie z Chopinem" wystąpiła Eri Iwamoto, laureatka renomowanego festiwalu
muzycznego w Paryżu w 2001 roku. Z kolei najmłodsza w tym gronie i sprawiająca wrażenie najbardziej nieśmiałej - Natsumi Koga, przyjechała do Buska po raz pierwszy.

Chłodnik, piwo i całuski

Japonki zamieszkały tradycyjnie w luksusowym pensjonacie "Maciej", w zdrojowej części miasta. Zgodnie twierdzą, że czują się tu wspaniale. Bardzo chwalą sobie polską kuchnię. Pytane o ulubione dania, jednym tchem wymieniają: chłodnik, barszczyk czerwony z uszkami, pierogi, gołąbki i kaczkę pieczoną z jabłkami. Smakują im pyszne ciasta. Nie mają szczególnych wymagań natury kulinarnej, choć dziewczętom, które przyjeżdżają do Polski po raz pierwszy ponoć trudno jest przyzwyczaić się do... zapachu świeżego kopru.

O podniebienia egzotycznych artystek dba również szefowa działu promocji buskiego uzdrowiska
Alicja Bednarska, zwłaszcza przy okazji wieczornych koncertów w "Marconim". Stało się już tradycją, że na pianistów czekają w garderobie tace ze słodkimi smakołykami. Były już m.in. bułeczki drożdżowe z jagodami, szarlotka oraz robiące furorę całuski - z ciasta półfrancuskiego nadziewane jabłkami. Przy szczególnych okazjach otwierane są butelki markowego szampana, a na co dzień artyści bardzo chwalą sobie polskie piwo.

W Busku dobrze śpię!

- Prawdę mówiąc, nie wiem dlaczego, ale w Busku... bardzo dobrze śpię. Być może to zasługa
panującego tu mikroklimatu, czystego powietrza - zwierzyła nam się Shoko Kusuhara. Wszystkie
Japonki są urzeczone parkiem zdrojowym: architekturą "Marconiego", fontanną, mnóstwem kwiatów i zieleni. Ich zdaniem, buszczanie są bardzo mili, serdeczni. Polscy mężczyźni - "przystojni", "prawdziwi dżentelmeni".

Po pytaniu, co im się w buskim kurorcie nie podoba, zastanawiały się długo nad odpowiedzią. - Nie wiem, nie ma czegoś takiego..., no może ta ulica, którą wracamy wieczorem do pensjonatu po zajęciach w centrum miasta..., ona jest bardzo, bardzo ciemna - zauważyła Shoko.

Zapewne nie wszyscy wiedzą, że koncerty festiwalowe były tylko miłym przerywnikiem w rozkładzie dnia japońskich pianistek. Większość czasu poświęcały na mozolne ćwiczenia, średnio po sześć godzin dziennie. Przez blisko dwa tygodnie uczęszczały na kursy mistrzowskie prowadzone przez prof. Hesse-Bukowską i towarzyszącego jej syna, Macieja Piotrowskiego - w "Marconim", Domu Kultury oraz w sali ogniska muzycznego przy ulicy Kościuszki. (To właśnie stamtąd przyszło im wra cać ciemną ulicą...).

Burza z "Nagim patrolem"

Tradycyjnie w "Lecie z Chopinem" biorą udział artyści z całego świata. - W tym roku, oprócz Japonek, gościliśmy także ulubienicę publiczności Sviese Ceplauskaite. Urocza Litwinka, profesor
konserwatorium w Wilnie, może poszczycić się godnym podziwu rekordem - do Buska przyjechała
już po raz ósmy! Od czterech lat przebywa w Polsce Brazylijczyk Robemei Ferretti. Przystojny,
opalony i... jeszcze kawaler, stąd ze szczególną ochotą rozglądał się a dziewczętami. Międzynarodowe towarzystwo uzupełnia Mariusz Dropek - jeden znajzdolniejszych polskich pianistów
młodego pokolenia, grający z równą swobodą utwory Chopina, co... standardy jazzowe. Jemu właśnie przypadł w udziale zaszczyt otwarcia tegorocznego fesliwalu. Był to zresztą "historyczny", bo pierwszy publiczny koncert artysty po uzyskaniu dyplomu w warszawskiej Akademii Muzycznej.

- Co utkwiło wam najbardziej - po za muzyką - w pamięci z tegorocznego pobytu? - pytamy Japonki na zakończenie rozmowy. Tym razem odpowiedź me nastręcza trudności. Gwałtowna burza z piorunami, jaka w ubiegłym tygodniu przeszła nad miastem, kiedy na blisko godzinę Busko tonęło w ciemnościach. - To było okropne! Bardzo się bałyśmy, a poza tym, gdy zabrakło prądu, nie mogłyśmy obejrzeć naszego ulubionego serialu w telewizji - mówi Shoko. Ulubionego, to znaczy jakiego? - No... "Nagiego patrolu!" - wybuchaja śmiechem japońskie pianistki.

Adam Ligiecki
źródło: Echo Ponidzia


https://swietokrzyskie.info/printnews.php?id=41