Podział NFZ. Kielce pod Krakowem 2008-06-11 15:57:08
Świętokrzyski oddział Narodowego Funduszu Zdrowia zostanie zlikwidowany. "Gazeta" dotarła do projektu podziału NFZ. O tym, ile pieniędzy dostanie szpital w Kielcach, zdecydują urzędnicy z Krakowa. - To fatalny pomysł - komentują szefowie świętokrzyskich szpitali i zapowiadają protesty.
Ministerstwo Zdrowia pracuje nad wielką reformą. Chce oddłużyć szpitale i zamienić je w spółki. Ostatnio ogłosiło także, że podzieli Narodowy Fundusz Zdrowia. Prawnicy z ministerstwa przygotowali już projekt ustawy. A "Gazeta" do niego dotarła.
W kilku regionach szykują się duże zmiany - od 1 stycznia 2009 r. większe oddziały dzisiejszego NFZ wchłoną mniejsze. Wiadomo, że jeden wielki NFZ zastąpi sześć organizacji w największych miastach Polski. Za kilka lat fundusze mają ze sobą konkurować. Ale do tego czasu będą działać podobnie jak kasy chorych. To znaczy, że za leczenie mieszkańców Mazowsza zapłaci instytucja z siedzibą w Warszawie, za Ślązaków urząd w Katowicach, a za chorych ze Świętokrzyskiego - Kraków.
Na wieść o planowanych zmianach protestują dyrektorzy świętokrzyskich szpitali. Podkreślają, że zmiana zmarginalizuje region i ograniczy mieszkańcom dostęp do opieki medycznej.
- To bardzo niedobry pomysł. Po pierwsze, trudno mi wyobrazić współpracę z urzędnikami z Krakowa. Znana jest ich wyjątkowa oszczędność. A jeśli będą chcieli ograniczać wydatki, to przecież nie zrobią tego swoim kosztem, tylko naszym. Niekorzystnie odbije się to na wszystkich szpitalach - skomentował Jan Gierada, dyrektor Wojewódzkiego Szpitala Zespolonego w Kielcach, który o pomyśle ministerstwa dowiedział się od "Gazety".
O podziale NFZ usłyszał od nas także Stanisław Góźdź, dyrektor Świętokrzyskiego Centrum Onkologii. - W służbie zdrowia nie są potrzebne eksperymenty, a tu zapowiada się kolejny. Im bliżej płatnika, tym lepiej. Urzędnicy z Krakowa nie znają specyfiki naszego województwa, szpitali. Jeśli chcemy ograniczać koszty, to niech o wydatkach decydują ludzie z regionu, a nie z zewnątrz. Ludzie doskonale się orientują, które placówki są dobre, w których chcieliby się leczyć. Obawiam się, że ten pomysł odbije się niekorzystnie na pacjentach - twierdzi.
Także Wojciech Przybylski, wojewódzki konsultant ds. zdrowia publicznego i dyrektor szpitala w Końskich, obawia się, że świętokrzyskie szpitale stracą na zmianach. - Spowoduje to marginalizację województwa doprowadzi do tego, że będziemy peryferium Małopolskiego. Tamtejsze kliniki będą lepiej finansowane, tam będzie kontraktowana większość usług - podkreśla.
Dodaje, że konkurować ze sobą mogłyby wszystkie 16 oddziały NFZ. - Jeśli któryś z nich sobie nie będzie radził, to wtedy połączy się z większym. A tak kolejny raz zostaną wzmocnione duże ośrodki - tłumaczy.
Dyrektorzy nie zgadzają się z argumentacją, że dzięki połączeniom mieszkańcy, np. Świętokrzyskiego, będą się mogli leczyć w małopolskich szpitalach. - Ale nie dość, że będą na to musieli długo czekać, to jeszcze unikalne świętokrzyskie oddziały będą musiały znacznie ograniczyć działalność. Zawsze znajdzie się wytłumaczenie, dlaczego nie kontraktować tych usług u nas. A w takich miejscach jak ortopedia w Busku-Zdroju czy chirurgia naczyniowa w Końskich zatrudnieni są naprawdę dobrzy specjaliści - twierdzi Przybylski.
Gierada już zapowiada protest do ministerstwa. - I zamierzam namawiać do tego świętokrzyskich parlamentarzystów, którzy powinni w tej sprawie wspólnie działać. To kolejna próba marginalizacji województwa - mówi dyrektor szpitala na kieleckim Czarnowie.
adam.czerwinski@lodz.agora.pl
anna.rozy@kielce.agora.pl
Sześć oddziałów NFZ
Z projekty ustawy, do którego dotarła "Gazeta" wynika, że od 1 stycznia 2009 fundusze będą działać w:
Gdańsku (obsługiwać będzie województwa: pomorskie, warmińsko-mazurskie i kujawsko-pomorskie) Krakowie (małopolskie, świętokrzyskie, podkarpackie) Katowicach (śląskie, łódzkie) Poznaniu (wielkopolskie, zachodniopomorskie) Warszawie (Mazowsze, lubelskie, podlaskie) Wrocławiu (dolnośląskie, lubuskie, opolskie).
Źródło: Gazeta Wyborcza Kielce
źródło:
|
|
|