W restauracji na obrzeżach Krakowa policja zatrzymała 37-letniego mężczyznę podejrzewanego o zabójstwo handlarza dewocjonaliami. Do zbrodni doszło w weekend w hoteliku pod Kazimierzą Wielką.
65-letni handlarz, mieszkaniec Warszawy został
zamordowany w nocy z soboty na niedzielę. Jego zwłoki znalazła w pokoju
hotelowym pracownica ośrodka. Miał wiele ran na ciele zadanych nożem.
Policja od początku podejrzewała, że za morderstwem może stać jego
pracownik, 37-letni mieszkaniec Grodziska Mazowieckiego, który razem z
nim wynajął pokój pod Kazimierza Wielkę. Obaj zajmowali się handlem
dewocjonaliami, do Kazimierzy przyjechali w związku z peregrynacją
kopii obrazu Matki Boskiej Częstochowskiej. - Z naszych pierwszych
ustaleń wynika, że doszło między nimi do kłótni na tyle nieporozumień
finansowych. W trakcie awantury 37-latek zadał swojemu pracodawcy kilka
uderzeń tłuczkiem i kilka ciosów nożem - mówi Krzysztof Skorek,
rzecznik świętokrzyskiej policji. Sprawca zabrał ofierze pieniądze i
kluczyki do skody octavi i jeszcze w nocy uciekł z hotelu. W ręce
policji wpadł w niedzielę wieczorem.
- Został zatrzymany w
restauracji na obrzeżach Krakowa - informuje Skorek. Miał przy sobie
ok. 1,5 tys. zł które prawdopodobnie zabrał pracodawcy.
Co
ciekawe, jeszcze przed zatrzymaniem, spowodował w Krakowie kolizję
skradzioną skodą. Uderzył w dwa słupy i dachował. Zostawił rozbite auto
na drodze, także 16-letnią autostopowiczką, którą zabrał po drodze, i
uciekł z miejsca zdarzenia. Dziś będzie przesłuchany w prokuraturze.
Źródło: Gazeta Wyborcza Kielce
źródło: