Staszów: Śmieci wywożą na raty
2008-05-08 10:37:14

Mieszkańcy jednego ze staszowskich osiedli skarżą się na sterty odpadów, których nikt nie zabiera.

Spółdzielnia odsyła ich do miejskiej "komunalki”, a ta z powrotem.
Jeszcze w ubiegłą środę mieszkańcy z bloku numer 12 przy ulicy Kilińskiego w Staszowie zadzwonili do naszej redakcji z prośbą o interwencję. Mówili, że śmietnik przed ich blokiem jest zawalony różnymi gratami i gruzem budowlanym, którego nikt nie wywozi.
 

staszow_smieci1.jpg
W ubiegłą środę zabrano jedynie śmieci z kontenerów. (M. Jarosz)

 
TYLKO KONTENERY

- Leży to już prawie dwa tygodnie. Śmieciarka przyjeżdża, opróżnia kontenery i odjeżdża. A tego jakby nie widzieli - mówią mieszkańcy. Kiedy przyjechaliśmy na miejsce, okazało się, że sterty starych mebli i okien nie da się nie zauważyć. Do tego w środku śmietnika, obok kontenerów, jest kilkanaście worków z gruzem. Wszystko działo się w środę, tuż przez długim majowym weekendem. Na dodatek, dla potwierdzenia słów mieszkańców, podjechała śmieciarka, która opróżniła kontenery, a reszty nawet nie tknięto palcem.

- Dzwoniliśmy do spółdzielni, ale powiedzieli, że to nie do nich, tylko do Przedsiębiorstwa Gospodarki Komunalnej. Zadzwoniliśmy tam, to powiedzieli, że trzeba do spółdzielni i tak w kółko - mówi Henryk Żądło. Wtórują mu inni mieszkańcy.

ŚWIĘTA ZE ŚMIECIAMI

Na pewno nikt z bloku numer 12 nie wyrzucił tutaj tych śmieci. Kto je wywalił, nie wiadomo. Jednak mieszkańcy płacą za wywóz śmieci i śmietnik powinien być czyszczony jak należy, a nie jak się komu podoba. - I jak tutaj flagę narodową na balkonie powiesić, jak za oknem taki burdel? - irytowali się mieszkańcy bloku. Niestety, majówkę spędzili razem ze śmieciami.

Dowiedzieliśmy się, że śmietnik jest pod zarządem spółdzielni mieszkaniowej i to ona decyduje, jak i kiedy śmieci są z niego wywożone. Okazało się też, że stosowne zlecenie dotarło do Przedsiębiorstwa Gospodarki Komunalnej i Mieszkaniowej dopiero tuż przed świąteczną majówką, choć mieszkańcy zgłaszali ten problem dużo wcześniej.

Staszowskie Przedsiębiorstwo Gospodarki Komunalnej i Mieszkaniowej wzięło się do roboty, ale na raty. Prezes Mariusz Zdeb tłumaczy, że nie można było zabrać wszystkiego za jednym podejściem. Kiedy rozmawialiśmy z nim na ten temat w poniedziałek przed południem, powiedział, że pozostałe śmieci znikną we wtorek.

SŁOWA, SŁOWA...

Ale słowa prezesa okazały się tylko słowami, a śmieci jak stały, tak stoją dalej. Sprawdziliśmy wczoraj późnym popołudniem. W śmietniku przy bloku numer 12 nadal jest kilkanaście worków z gruzem, a na zewnątrz pozostałości z remontu, połamane płyty, potłuczone szkło okienne. - To już nie pierwszy raz. Obiecują i nic - bezradnie rozkładają ręce mieszkańcy. - Nikt ze spółdzielni nie pofatygował się, aby sprawdzić, czy śmieci zostały zabrane.

To nie jedyny śmieciowy problem w Staszowie. Chodnik "usłany” śmieciami można znaleźć, idąc od skrzyżowania Oględowskiej z Krakowską w górę, aż do zakładu Vistuli. Jednak to jest już działką Świętokrzyskiego Zarządu Dróg Wojewódzkich w Kielcach. Jeżeli będzie zlecenie, wówczas gminna spółka je sprzątnie. Ale póki co, zaczyna je zarastać trawa...

Marcin Jarosz

źródło: Echo



https://swietokrzyskie.info/printnews.php?id=3927