Za policjantów podawali się dwaj nietrzeźwi mieszkańcy Buska Zdroju, którzy w pobliżu komendy policji postanowili sprawdzić telefony komórkowe dwóch 16-latków. Jeden z chłopców, gdy nie chciał im wydać aparatów, oberwał.
W sobotę około godziny 13 do dwóch 16-latków siedzących na ławce niedaleko komendy policji w Busku podeszli dwaj mężczyźni… Powiedzieli, że są z policji, pytali, kto w mieście handluje narkotykami, a potem zażądali wydania telefonów komórkowych po to, by – jak twierdzili – sprawdzić, czy nie są kradzione – opowiada rzecznik świętokrzyskiej policji Krzysztof Skorek.
Starszy z rzekomych policjantów z aparatem wszedł do siedziby policji - później się okazało, musiał się tu stawić, bo objęty jest dozorem policji.
Wkrótce wyszedł z komendy i oddał nastolatkowi telefon, mówiąc, że jest legalny. Zażądał aparatu od drugiego chłopaka, a ten chłopiec nie chciał go dać, został uderzony. Komórkę odebrano mu siłą – mówi oficer.
Chłopcy poszli prosto do komendy, a policjanci zatrzymali tamtych dwóch, którzy oczywiście policjantami nie są. Starszy z nich to notowany już 31-latek – w wydychanym powietrzu miał 3,27 promila alkoholu.
Młodszy to 19-latek, wydmuchał 1,6 promila. Teraz obaj prawdopodobnie odpowiedzą za podszywanie się za funkcjonariuszy oraz za rozbój, a za to grozi od dwóch do 12 lat więzienia.
źródło: 