W nocy z piątku na sobotę na terenie gminy Busko-Zdrój policja podjęła pościg za kierowcą, który nie zatrzymał się do kontroli. Zdarzenie to zakończyło się zatrzymaniem dwudziestoletniego mężczyzny, który podczas przesłuchania tłumaczył, że "uciekał bo coś mu odbiło".
Zgodnie z informacjami przekazanymi przez asp. szt. Tomasza Piwowarskiego z Komendy Powiatowej Policji w Busku-Zdroju, sytuacja rozpoczęła się po północy, gdy policjanci ruchu drogowego zauważyli samochód marki Volkswagen Golf, który wyjeżdżając z Placu Zwycięstwa, nie zatrzymał się na znaku stop. Kierowca zignorował wezwanie policji do zatrzymania się i zaczął niebezpieczną ucieczkę.
Policjanci natychmiast włączyli sygnały świetlne i dźwiękowe, próbując zmusić kierowcę do zatrzymania pojazdu. Niestety, młody kierowca zlekceważył polecenia i kontynuował ucieczkę, kierując się w różne kierunki, włączając w to miejscowości Stopnica, Widuchowa, Strzałków, Błoniec, Owczary, a ostatecznie Radzanów.
W trakcie pościgu do akcji włączały się kolejne radiowozy, które ścigały uciekającego kierowcę. Dopiero w Radzanowie udało się zatrzymać pojazd. Młody kierowca, prawdopodobnie mający zamiar kontynuować ucieczkę pieszo, został zatrzymany przez interweniujących policjantów.
Podczas rutynowej kontroli okazało się, że dwudziestolatek był trzeźwy. Na pytanie, dlaczego nie zatrzymał się do kontroli, odpowiedział, że "nie wiem, coś mi odbiło". Policjanci przeszukali pojazd, jednak nie znaleźli żadnych nielegalnych substancji czy przedmiotów. Dodatkowo, badanie na obecność środków odurzających w organizmie kierowcy również dało wynik negatywny.
Po przeprowadzeniu wszystkich niezbędnych czynności, kierowca został zwolniony. Teraz młody mężczyzna stanie przed sądem, grozi mu nawet do 5 lat pozbawienia wolności. Zatrzymano mu prawo jazdy. W trakcie ucieczki popełnił szereg wykroczeń, w tym wyprzedzał na podwójnej ciągłej oraz na przejściu dla pieszych. Sprawa będzie teraz dokładnie przeanalizowana przez odpowiednie organy ścigania.

Zdjęcia: Policja w Busku-Zdroju
/red/