O współpracy pomiędzy Buskiem a Polonią Amerykańską rozmawiamy z Leszkiem Kapturem, szefem działu promocji telewizji internetowej www.tvpchicago.tv
Przed kilkoma dniami na łamach "Tygodnika PONIDZIA" została opublikowana informacja dotycząca szans na nawiązanie bliższych kontaktów pomiędzy Buskiem a chicagowską Polonią. Dziś możemy pokusić się o więcej szczegółów na temat tej obiecującej współpracy. Choć na razie jest ona tylko w sferze planów, całość zaczyna nabierać rumieńców i realnych kształtów. Z ponowną wizytą w naszym mieście gości Pan Leszek Kaptur, szef działu promocji telewizji internetowej www.tvpchicago.tv, która niedawno wyemitowała film promujący walory lecznicze naszego kurortu oraz atrakcje turystyczne regionu. Według jego zapewnień przedstawiciele telewizji z Chicago w maju przyjadą do Buska raz jeszcze. Tym razem na dłużej.

- Jak udało się nawiązać kontakt pomiędzy Polonią a Buskiem?
- To miasto zarekomendował nam skarbnik województwa świętokrzyskiego Zdzisław Wojciechowski, który skądinąd ma z Polonią liczne powiązania. Umożliwił nam kontakt z marszałkiem województwa Adamem Jarubasem, który wywarł na mnie bardzo pozytywne wrażenie jako człowiek młody, pełen energii, otwarty na nowe wyzwania. Potwierdził, że Busko to wyjątkowe miejsce na mapie regionu i bardzo zachęcał, by poznać miasto bliżej. Nie zdawaliśmy sobie wówczas sprawy, czym ta wizyta zaowocuje, jednak już pierwsze godziny tu spędzone przekonały nas o słuszności podjętej decyzji. Nie zdołaliśmy wówczas odwiedzić wszystkich sanatoriów ze względu na ograniczenia czasowe, jednak już w maju planujemy dłuższy pobyt. Mam nadzieję, że przy tej okazji uda się skonkretyzować pewne założenia dotyczące współpracy.
- Na czym ta współpraca miałaby polegać? Kto odniesie z niej największe korzyści?
- Pożytek będzie z pewnością obopólny. W ogólnym zarysie nawiązane kontakty opierać się będą na otwarciu buskiego kurortu dla amerykańskiej Polonii. W samym tylko Chicago mieszka blisko 2 miliony Polaków. Ogromny ich odsetek wywodzi się z Ponidzia – okolic Kazimierzy Wielkiej, Nowego Korczyna, Żabna. Z rozmów wynika jasno, że wielu z nich jest zainteresowanych pobytem leczniczym w Busku. Emigranci, aby się dorobić, muszą ciężko pracować a to prowadzi do różnego rodzaju schorzeń. Pierwszy pobyt w Busku otworzył nam oczy na ogromne możliwości w zakresie rehabilitacji i terapii. Byliśmy pod wrażeniem bogatej oferty i skuteczności zabiegów. Nie mam jednak na myśli wyłącznie sanatoriów. W rozmowie z dyrektorem d.s. handlowych Uzdrowiska Busko-Zdrój S.A. Piotrem Kiełbowskim dowiedziałem się, że Polonia ma możliwość skorzystania z profesjonalnych operacji wszczepiania endoprotez na nowym oddziale ortopedycznym szpitala "Górka" . W Stanach takie operacje kosztują majątek, w Busku zaś można wykonać je relatywnie tanio, korzystając przy tym z kompleksowej rehabilitacji. Jestem przekonany, że gdy tylko nagłośnimy to w środowisku Polaków z Chicago, na reakcje nie trzeba będzie długo czekać. W ten sposób skorzysta Polonia, z tym wiążą się również korzyści dla Buska. Napływ gości zza oceanu to konkretne pieniądze i prestiż. Również dla właścicieli hoteli i pensjonatów. Obecnie zatrzymałem się w "Hotelu pod Świerkiem" Tadeusza Ury, który jest bardzo pomocnym przewodnikiem po Busku.
- Podczas pierwszego pobytu padła propozycja eksportu "Buskowianki" za ocean? Czy to możliwe?
- Z rozmów wynika, że wysyłanie wody może nie być opłacalne w związku z niskim kursem dolara. Zarząd uzdrowiska jest jednak zainteresowany tą formą współpracy ze względów prestiżowych. Nie zawsze czynnik ekonomiczny musi być decydujący. W dalszej perspektywie wysyłka "Buskowianki" może być jednak dobrym rozwiązaniem strategicznym i bardzo na to liczę. Wyrażając opinię swych kolegów z telewizji powiem, że wasza woda mineralna jest jedną z najlepszych.
- Jakie wiąże Pan nadzieje z majowym pobytem w naszym mieście?
- Chcemy , tym razem dokładniej, zobaczyć Busko i wszystko to, co w nim najpiękniejsze. Odwiedzimy wszystkie sanatoria. Z dyrektorem XXI Wojskowego Szpitala Uzdrowiskowo-Rehabilitacyjnego płk Bernardem Soleckim uzgodniłem już, że powstanie film o tej placówce. To przemiły, życzliwy człowiek i wierzę, że będzie się nam dobrze współpracowało. To samo dotyczy pozostałych obiektów sanatoryjnych, w których również zostałem bardzo gościnnie przyjęty. To będzie kolejny krok na drodze do nawiązania i zacieśnienia przyjaźni pomiędzy Buskiem a Chicago.
Zupełnie odrębny tor stanowią rozmowy, jakie podejmiemy z miejscowymi samorządami. Jesteśmy bowiem na etapie przygotowań, by Busko miało partnerskie miasto na terenie stanu Illinois.
Nasz majowy przyjazd poprzedzony będzie wizytą marszałka Adama Jarubasa w Chicago. Wiążę z nią duże nadzieje i liczę na to, że wykorzysta on tę okazję w celach szeroko zakrojonej promocji Ponidzia.
Na koniec podzielę się z czytelnikami "Tygodnika Ponidzia" moim pomysłem, aby Wasza gazeta mogła ukazywać się również w Chicago. Nawiązaliśmy już wstępne porozumienie z redaktorem naczelnym Czesławem Chałatem. Jestem przekonany, że "Tygodnik" będzie się cieszył ogromnym zainteresowaniem wśród tamtejszej Polonii.
- My również mamy taką nadzieję. Dziękuję za rozmowę.
Edyta Woźniak
źródło: Tygodnik PONIDZIA