O Kątach Nowych mówi się ostatnio dużo i głośno. W tej małej miejscowości pod Stopnicą została znaleziona przed Wielkanocą wielka bomba.
Na pocisk natrafili robotnicy kopiący rów do drenażu na prywatnej budowie. Nieświadomi niebezpieczeństwa... obstukiwali nawet niewybuch kilofem. Groziło to eksplozją i ogromnymi stratami. Dopiero wezwani do rozminowania saperzy z kieleckiej Bukówki wyjaśnili, jaką "zabawkę” odkryto w Kątach.
Zdaniem kierującego akcją
rozminowania Roberta Krasowskiego (z lewej), bomba weszła w ziemię jak
wiertło, co zapobiegło eksplozji. (A. Ligiecki)
To bomba lotnicza z czasów II wojny światowej, zrzucona z niemieckiego samolotu. Ma dwa metry długości, waży 100 kilogramów i jest uzbrojona - to rzadkość - w dwa zapalniki: jeden w szpicy, drugi z boku pocisku. Dlatego więc nie wybuchła 60 lat temu?
- Można przypuszczać, że nie zadziałał główny zapalnik, w czubie bomby. Pocisk "wkręcił się” w miękką ziemię, jak wiertło, dlatego nie odpalił drugi, awaryjny zapalnik w bocznej ścianie - powiedział nam dowódca patrolu rozminowania, chorąży sztabowy Robert Krasowski.
Zdaniem sapera z Kielc, w rejonie Stopnicy musiały być prowadzone działania wojenne na dużą skalę. - Niemcy naprawdę rzadko używali takich bomb. Widocznie toczyły się ciężkie walki na froncie, skoro postanowili je zrzucić. Zresztą to już drugi tego rodzaju niewybuch, jaki odkryliśmy w rejonie Stopnicy - przyznał chorąży Krasowski. - Poprzedni został znaleziony w 2007 roku.
/ALI/
źródło: