Wojciechów nie ma szczęścia do świąt. Najpierw mówiło się, że woda popłynie tu na Boże Narodzenie...
Nie popłynęła. Minęły kolejne miesiące, za pasem Wielkanoc, a w kranach... nadal sucho.
To wina wykonawcy - twierdzą kazimierskie władze samorządowe. Niewykluczone, że sprawa znajdzie swój epilog w sądzie.
Budowa sieci wodociągowej w podkazimierskim Wojciechowie trwa już ponad pół roku. (A. Ligiecki)
MAŁO RĄK DO PRACY
Sieć wodociągowa o długości 14 kilometrów ma zapewnić bieżącą wodę mieszkańcom Wojciechowa oraz wschodniej części Kazimierzy Wielkiej. Inwestycja o wartości blisko 2 milionów złotych finansowana jest w znacznej części z funduszy Unii Europejskiej.
Roboty ruszyły pod koniec sierpnia 2007 roku. Pierwszy etap przebiegał w miarę sprawnie. Wybudowano tranzyt wodociągowy z Cudzynowic do ulicy Koszyckiej w Kazimierzy, prowadzący przez łąki po północnej stronie miasta. Niestety, potem zaczęły się problemy.
Brakowało rąk do pracy. Wykonawca prowadził równolegle drugą inwestycję, a ponieważ była dużo większa, często przerzucał tam fachowców z Wojciechowa. Nałożyły się na to kłopoty z geodetami. Ustalony na 17 grudnia termin zakończenia zadania wydawał się coraz mniej realny.
Zastępca burmistrza Czesław Kowalski, sprawujący nadzór nad budową wodociągu, rozkłada ręce. - To wina wykonawcy. Od początku widać było, że inwestycja nie przebiega tak jak powinna. Brakowało ludzi - ocenia wiceburmistrz. - Odbywałem regularne spotkania z wykonawcą. Były monity, ponaglenia. Sugerowałem, że jeśli nie daje rady i "walą się” terminy, niech odstąpi od tego zadania. Niewiele to dało. To było jak mówienie do ściany.
BOMBOWY PRZERYWNIK
O wodociągu w Wojciechowie było głośno także dzięki... bombie. Na początku listopada znaleziono tu pocisk artyleryjski z czasów II wojny światowej. Okazałych rozmiarów niewybuch został wykopany z ziemi przez operatora koparki, podczas układania dużej "nitki” rurociągu.
Mieszkańcy przeżyli trzy dni grozy, w końcu sprawą zajęli się saperzy z kieleckiej Bukówki. Podczas spektakularnej akcji - połączonej z zamknięciem trasy wojewódzkiej numer 768, ewakuacją mieszkańców - pocisk został usunięty i wywieziony na poligon.
Bombowy przerywnik nie spowodował jednak przełomu w inwestycji. Woda w kranach nie popłynęła ani na Boże Narodzenie, ani na sylwestra. Suchy też będzie wielkanocny śmigus-dyngus. Nadal bowiem trwa montowanie przyłączy do posesji, połączone z próbami szczelności systemu.
OSTATNI KREDYT
- Spędza nam sen z powiek - jak to będzie wyglądało, kiedy dojdzie do rozliczenia inwestycji z wykonawcą, z wojewodą. Woda miała być 17 grudnia... - burmistrz Adam Bodzioch nie ukrywał niepokoju podczas ostatniej sesji Rady Miejskiej.
W tym tygodniu zapadły konkretne decyzje. Wykonawca otrzymał po raz kolejny kredyt zaufania.
- Ma czas do końca marca na zakończenie inwestycji. To termin ostateczny, nie będzie taryfy ulgowej - zapowiada wiceburmistrz Kowalski. - Gdyby znów pojawiły się problemy, ostrzegłem wykonawcę, że spotkamy się w sądzie.
Adam Ligiecki
źródło: