Remont kładki na Małoszówce znowu się odwleka. Władze miasta liczą na 'dużą kasę' z Unii Europejskiej.
Nie doszedł do skutku drugi przetarg na przebudowę mostu na Małoszówce. Oznacza to, że kazimierzanie nadal będą zataczać duże koło, chcąc dostać się do centrum miasta.
Most - lub jak kto woli, kładka w parku - liczy sobie prawie pół wieku.
Zakaz przechodzenia przez
stary most na Małoszówce, jak widać... nie robi na młodych
kazimierzanach większego wrażenia. (A. Ligiecki)
SPALONE PRZETARGI
Został zbudowany w czasach, kiedy w Kazimierzy Wielkiej powstawał park miejski. Nie licząc drobnych, kosmetycznych napraw nigdy nie był remontowany. Obecnie znajduje się w złym stanie technicznym.
Na początku wakacji 2007 roku władze miasta podjęły decyzję o wyłączeniu mostu z ruchu pieszego. Postawiono znak zakazu przechodzenia i ruszyły przygotowania do jego modernizacji.
Opracowana została dokumentacja techniczna, do tej pory jednak nie wiadomo, kto będzie remontował kładkę. Zgodnie z procedurą, ogłoszono przetarg na wykonawstwo, lecz pierwsze podejście zakończyło się fiaskiem. Podobnie jak kolejne, w tym roku.
- Drugi przetarg na kładkę w parku nie odbył się, gdyż zgłosił się tylko jeden wykonawca - wyjaśnił na ostatniej sesji Rady Miejskiej burmistrz Adam Bodzioch. - A to oznacza, że nie możemy rozpocząć tej inwestycji.
NADZIEJA W UNII
Stare przysłowie mówi, że "jeśli nie wiadomo o co chodzi, chodzi o pieniądze”. Na remont kładki gmina przeznaczyła około 400 tysięcy złotych. Jak się okazuje, zbyt mało. Oferta potencjalnego wykonawcy waha się w granicach 530 tysięcy, a ceny tego rodzaju usług - także z uwagi na brak konkurencji w branży mostowej - są dosyć wysokie.
Decydenci w ratuszu spoglądają dzisiaj z nadzieją w stronę... Unii Europejskiej. Wolą jeszcze poczekać z modernizacją mostu, by móc ją podłączyć do programu rewitalizacji miasta. To sztandarowa inwestycja pierwszej dekady XXI wieku, której wartość idzie w miliony złotych. Obejmie nie tylko park miejski, ale i centralną część Kazimierzy. W przypadku kładki to korzystne rozwiązanie, skoro samorząd mógłby otrzymać dofinansowanie (nawet w wysokości 60 procent) z funduszy unijnych.
Mieszkańcy nie zajmują się liczeniem pieniędzy. Bardziej czekają na wiadomość, kiedy most będzie gotowy. Idąc przez kładkę w parku mają blisko z południowej części miasta do szkół, ratusza czy starostwa. Teraz trzeba zataczać duże koło, nadkładać sporo drogi. Niektórzy kazimierzanie... niewiele robią sobie z zakazów. Małe, biało-czerwone barierki nie stanowią przeszkody. Zwłaszcza uczniowie, idąc do szkoły i wracając do domu po zajęciach, wybierają drogę przez zepsuty most, na skróty.
- Ale bardziej z konieczności, niż "dla zabawy”. Od kiedy kładka jest zamknięta, idąc do szkoły dookoła muszę dołożyć 15 minut drogi. Nie zawsze taki spacerek wychodzi na zdrowie - przekonywała jedna z gimnazjalistek. - Bezpieczeństwo? Owszem, ale nie przesadzajmy. Przecież most się nie zawali.
MOŻE NA WIOSNĘ
Projekt techniczny zakłada gruntowną modernizację kładki na Małoszówce. Mają powstać nie tylko nowa konstrukcja nośna, ale i stylowa balustrada, podjazd z obu stron. Pytanie - kiedy?
- Postaramy się zrobić to jak najprędzej - deklarował burmistrz Adam Bodzioch - ale trzeba zachować pewne procedury. Być może uda się ruszyć na wiosnę z tą inwestycją.
Adam Ligiecki
źródło: