Pow. włoszczowski: W Krasocinie ludzie boją się
2008-03-01 10:47:15

- Prawdopodobnie ktoś podpalił młyn w Lipiu - twierdzą włoszczowscy strażacy. To trzeci w ostatnich dniach przypadek, że w nocy wybuchają pożary w Krasocinie.

Ludzie się boją, zwłaszcza po niedawnej serii podpaleń w Bebelnie. Ogień w Lipiu koło Krasocina zauważono około godziny 2.30 w nocy z czwartku na piątek.

krasocin_podpalenie1.jpg
Spaliły się drewniane elementy kilkukondygnacyjnego obiektu. (P. Włodarski)


Włoszczowską komendę straży pożarnej powiadomił o fakcie jeden z mieszkańców Krasocina. Po nim potwierdziły to dwie kolejne osoby - kierowcy, którzy akurat przejeżdżali w pobliżu palącego się budynku. Na miejsce wysłano samochód Jednostki Ratowniczo-Gaśniczej z Włoszczowy oraz trzy wozy Ochotniczej Straży Pożarnej - z Krasocina i Oleszna. Przyjechały też dwa radiowozy policji.

- Gdy nasi strażacy dotarli na miejsce młyn był już cały w ogniu - opowiada aspirant sztabowy Dariusz Gieroń, rzecznik prasowy Komendy Powiatowej Państwowej Straży Pożarnej we Włoszczowie. - Drewniane konstrukcje stropów spowodowały, że ogień rozprzestrzeniał się bardzo szybko. Istniało niebezpieczeństwo, że może się spalić duża stodoła znajdująca się po sąsiedzku - dodaje.

Pożar gaszono dokładnie do godziny 5.53, a więc ponad trzy godziny. Akcją dowodził dowódca włoszczowskiej Jednostki Ratowniczo-Gaśniczej, kapitan Krzysztof Ciosek. Strażakom udało się uratować pomieszczenia socjalne młyna z 1906 roku oraz sąsiednie zabudowania - dom mieszkalny, stodołę i budynki magazynowe. - To ostatni młyn w gminie - twierdzi wójt Krasocina Józef Siwek. - Miał cztery piętra, część maszyn została już wysprzedana. Młyn nie był użytkowany. Ten obiekt nie był umieszczony w rejestrze zabytków - informuje wójt Siwek.

Strażacy są zdania, że mogło to być podpalenie. - Raczej nie zakładamy zaprószenia ognia, gdyż do młyna nie był doprowadzony prąd - mówi Dariusz Gieroń. Włoszczowska policja - jak dowiedzieliśmy się od oficera prasowego Artura Szkota - prowadzi dochodzenie w tej sprawie.

Jest co badać, bo w ciągu ostatnich dni wybuchały też inne pożary w Krasocinie - spalił się budynek gospodarczy za Bankiem Spółdzielczym i w tym samym czasie ktoś podpalił śmietnik koło plebanii. Oba zdarzenia miały miejsce przed godziną 24 w nocy. To na pewno nie był przypadek.

Rafał Banaszek

źródło: Echo



https://swietokrzyskie.info/printnews.php?id=3584