Pracownicy buskiego szpitala idą na przymusowe urlopy 2003-10-09 12:41:04
Urlop bezpłatny albo zwolnienie - takie ultimatum przedstawił pracownikom dyrektor szpitala w Busku Zdroju Ryszard Skrzypek. Tłumaczy, że w szpitalu nie ma pracy dla 100 spośród 660 zatrudnionych.
Pracownicy Szpitala Rejonowego w Busku Zdroju zaczęli masowo brać bezpłatne urlopy. - To nie chęć odpoczynku, tylko ultimatum, które postawił nam dyrektor. Jeżeli nikt z nas nie zgodziłby się na urlop, zacząłby zwalniać ludzi - mówią pracownicy szpitala.
Buski szpital ma ponad 8 mln zł długu, nie licząc zaległości wobec pracowników, którym nie wypłacił podwyżek z tzw. ustawy 203. Pracownicy wygrywają te pieniądze w sądzie - do tej pory komornik ściągnął z kont szpitala 700 tys. zł.
Skargi pracowników dotarły do starostwa, któremu podlega szpital. Starosta Jerzy Kolarz przyznaje, że dyrektor Skrzypek ma impulsywny charakter. - Za tą swoją impulsywność wielokrotnie dostawał od nas po głowie. Po dwóch latach jego działalności mogę jednak stwierdzić, że jego praca daje efekt finansowy - podkreśla.
Sam Skrzypek zaprzecza, jakoby był w konflikcie z pracownikami. - Według wojewódzkiego planu zdrowotnego mam za dużo łóżek w szpitalu. Z 450 muszę teraz zejść do 400. Co za tym idzie, powinienem zmniejszyć zatrudnienie o blisko 100 osób. Urlopy bezpłatne są moim zdaniem lepszym rozwiązaniem. Mam nadzieję, że pracownicy będą brać je rotacyjnie - mówi. Zaznacza jednak, że około 20 osób będzie musiał zwolnić.
Jego zdaniem pracownicy protestują, bo nie rozumieją poważnej sytuacji szpitala. - Niektórzy żyją jeszcze przeszłością, gdzie nie do pomyślenia było, że szpital może zbankrutować i zostać zlikwidowany. Ja za wszelką cenę usiłuję tego uniknąć, więc muszę podejmować bardzo trudne decyzje. Dlatego nie będę się podporządkowywał żądaniom załogi. To ja ponoszę odpowiedzialność za swoje decyzje, a nie oni - dodaje.
Dziś z dyrektorem Skrzypkiem spotka się Zarząd Powiatu Buskiego.
Daniel Lenart
źródło: Gazeta Wyborcza |
|
|