Dorota Wołoszynowska wygrała buski plebiscyt Lekarz Roku 2007. Oto nasza laureatka, bez tajemnic.
"Naprzód się nie pchaj - z tyłu nie zostawaj - kuferek sobie zamykaj - przełożonych słuchaj - i sobą zawsze bądź” - to dewiza życiowa Doroty Wołoszynowskiej, triumfatorki plebiscytu "Echa Dnia” na Lekarza 2007 Roku w powiecie buskim.
- To są słowa mojego dziadka. Przypominał mi je stale, kiedy byłam dzieckiem - uśmiecha się pani doktor.

Dorota Wołoszynowska – buski Lekarz 2007 Roku. (A. Ligiecki)
MA SWOJEGO MISTRZA
Nasza laureatka stosuje też na co dzień zasadę wschodnich sztuk walki: "Uchyl się, abyś zwyciężył”. Choć lekarzem, jak mówi, została... przed przypadek. Po ukończeniu studiów w Lublinie wróciła do rodzinnego Buska. Pierwszą pracę podjęła w 1972 roku, na internie w szpitalu. Pod okiem Stanisława Wojtasiewicza. - Trafiłam na prawdziwego mistrza i wspaniałego człowieka. Jego nauce zawdzięczam to, co najważniejsze w medycynie: dobre rozpoznanie, otwartość na potrzeby drugiego człowieka - podkreśla.
Od połowy lat 80. pracowała w przychodniach zakładowych, od 2002 roku przyjmuje w przychodni na ulicy Sądowej. Jest lubiana i ceniona przez pacjentów. Przez siedem lat była lekarzem Terenowego Zespołu Opieki Paliatywnej Świętokrzyskiego Centrum Onkologii, który działał na obszarze niemal całego Ponidzia. Dzisiaj mówi o tej pracy bardzo ciepło. - Była ciężka, ze względu na duże odległości oraz obciążenie psychiczne w kontaktach z osobami "odchodzącymi na drugi brzeg”. Dawała jednak wiele satysfakcji, a przede wszystkim nauczyła mnie, że ludziom tak naprawdę potrzebne są najprostsze gesty. Obecność, cierpliwe wysłuchanie, uśmiech, otarcie czoła czy poprawienie poduszki. I ten wspaniały zapał pielęgniarek. Tak wiele się od nich nauczyłam - wspomina pani doktor.
LEKARZ TO NIE URZĘDNIK
Dorota Wołoszynowska działa też w samorządzie. Pełni mandat radnej od 2002 roku. - "Wciągnął” mnie do tego nieodżałowany burmistrz Stefan Komenda, jako że opieka zdrowotna przechodziła wtedy pod samorządy - opowiada.
Jako radna ma swój pogląd na funkcjonowanie służby zdrowia. Marzy o tym, żeby udało się przeprowadzić remont przychodni przy ulicy Sądowej. Tak, by w godnych warunkach pracował personel i mogli leczyć się pacjenci. - Chciałabym również, by samorządy miały świadomość, że do pracy lekarzy, pielęgniarek i personelu medycznego nie można stosować takich samych kryteriów, jak do pracy urzędników samorządowych. Jest to bowiem praca o specyficznym charakterze - uważa Dorota Wołoszynowska. - Dotyczy najbardziej przykrych spraw dla człowieka, jak choroba, cierpienie, śmierć. Bardzo chciałabym, aby uszanowano naszą pracę.
FOTOGRAFIE I PODRÓŻE
Prywatnie nasza laureatka lubi fotografować - łącząc tę pasję z mężem Krzysztofem. Uwielbia także podróże, piesze wędrówki.
Na pytanie o "patent” na wygraną w plebiscycie "Echa”, Dorota Wołoszynowska odpowiedziała z odrobiną zakłopotania: - Nie wiem, jak to się stało. Sama zastanawiam się, dlaczego ludzie na mnie głosują... Dodając po chwili: - Bardzo serdecznie dziękuję za okazane mi uznanie i oddane głosy. Obyśmy... jak najrzadziej musieli się spotykać w przychodni.
Adam Ligiecki
źródło: 