Podciął gardło swojej dziewczynie, a potem wbił sobie nóż w szyję. Nie żyje... 2003-10-04 10:18:58
Chodzili z sobą cztery lata. Chciała z nim zerwać, a on jakoś z tą myślą nie mógł się oswoić. I wczoraj doszło do tragedii. 24-letni chłopak z Buska Zdroju ranił w szyję swoją 21-letnią dziewczynę z Jędrzejowa, po czym wbił sobie nóż w gardło i wykrwawił się na śmierć. Dziewczyna przeżyła. Leży w szpitalu.
Sceny niczym z amerykańskich dramatów miłosnych rozegrały się wczoraj rano na parkingu przy ulicy Przypkowskiego w Jędrzejowie. Ich bohaterowie znali się od czterech lat. Chłopak przyjeżdżał z Buska do swojej dziewczyny z Jędrzejowa bardzo często. Ta znajomość to nie jedyne więzi, które łączą ich rodziny. Niedawno rodzeństwo obojga pobrało się. W związku narzeczeńskim jednak zaczęło się od pewnego czasu coś psuć.
Zawód miłosny...
- Chodzili z sobą bardzo długo. Często ich widywaliśmy razem. To był z pozoru spokojny chłopak. W życiu bym się nie spodziewała, że może coś takiego zrobić - opowiada sąsiadka dziewczyny, mieszkająca w tej samej klatce.
- Co mogło być przyczyna tragedii? Na pewno zazdrość. Ostatnio zerwali, a z tego co wiem, on nie mógł się z tym pogodzić. Jeszcze nie chce mi się w to wszystko wierzyć - dodaje inna mieszkanka tego bloku.
- Przyczyną tragedii był prawdopodobnie zawód miłosny. Znali się od czterech lat, byli parą. Ona chciała z nim zerwać - usłyszeliśmy od Andrzeja Makucha, rzecznika prasowego Komendy Powiatowej Policji w Jędrzejowie.
Uciekła do klatki
Wczoraj obydwoje umówili się o godz. 9 na parkingu przy ulicy Przypkowskiego w Jędrzejowie. Jak zwykle podjechał "maluchem". Zaczęli rozmawiać. Jak ustalili policjanci, doszło między nimi do sprzeczki. W pewnym momencie chłopak sięgnął po nóż i przejechał nim dziewczynie po gardle. Na szczęście nieskutecznie. Ta w panice rzuciła się do ucieczki. Wpadła do klatki schodowej najbliższego bloku i tam krzycząc i dzwoniąc do drzwi szukała pomocy. Otworzył mężczyzna na pierwszym piętrze. - Natychmiast zadzwoniłem po policję i pogotowie. Była zakrwawiona, ale przytomna, rozmawiałem z nią chwilę. Tu czekała na przyjazd karetki - pokazuje klatkę schodową, na której wszędzie widać krew, na schodach, lamperiach i dzwonkach do drzwi.
Aż krew chlusnęła
W tym czasie zdenerwowany zawodem miłosnym chłopak targnął się na swoje życie. - Wpadła do mnie sąsiadka, żebym zadzwonił na policję, bo jakiś chłopak dźgnął dziewczynę. Wyszedłem na balkon i zobaczyłem, jak klęczy przy samochodzie. Zrobił nagle gwałtowny ruch nożem, a z szyli dosłownie chlusnęła krew. Wpadłem do mieszkania żeby zadzwonić po pogotowie, a gdy wyszedłem ponownie, leżał już na plecach z drugiej strony auta. Z szyi wystawał trzonek noża - relacjonuje mężczyzna z bloku na przeciwko.
Miał pierścionek
Dziewczyna została zabrana do Szpitala Powiatowego w Jędrzejowie. Na szczęście okazało się, że rana jest powierzchowna i jej życiu nie zagraża niebezpieczeństwo. Chłopak zmarł na miejscu. Po zadaniu sobie ciosu wstał jeszcze, przeszedł na drugą stronę auta i tu upadł, zostawiając za sobą kałuże krwi. Przy jego rzeczach osobistych policja znalazła pierścionek w czerwonym pudełeczku. Jak się nieoficjalnie dowiedzieliśmy, dziewczyna go oddała, chcąc w ten sposób zakończyć związek.
Nie udało nam się z nią porozmawiać. Mocno przeżywa wczorajsze wydarzenia. - Jej stan jest dobry. Rana nie jest groźna. Prawdopodobnie w przyszłym tygodniu opuści szpital - usłyszeliśmy od lekarza dyżurnego w Jędrzejowskim szpitalu. W mieszkaniu również nikogo nie zastaliśmy. Zarówno dziewczyna, jak i rodzice zostali wczoraj przesłuchani przez policję.
Przemysław CHECHELSKI
źródło: Echo Dnia |
|
|