Samorządy, które chcą likwidować szkoły, mają na to czas do końca
lutego. Ten rok jest sprzyjający na pozbycie się małych nierentownych
placówek. Do wyborów bowiem daleko, mieszkańcy mają jeszcze sporo czasu
na zapomnienie o tej niepopularnej decyzji wójta i rady gminy. Trudno
jednak będzie zapomnieć o tym, co chcą zrobić w Nowym Korczynie.
Tamtejsza gmina zamierza pozbyć się wszystkich swoich szkół: gimnazjum
i czterech podstawówek.
Jak udało się nam ustalić, w planach jest
oddanie ich w zarząd stowarzyszeniom. Rola gminy ograniczy się jedynie
do przekazywania tzw. subwencji oświatowej. Stowarzyszenie będzie
zatrudniać nauczycieli i dbać o szkolny budynek. Z naszych
nieoficjalnych informacji wynika, że wszyscy nauczyciele w gminie Nowy
Korczyn mieliby umowy o pracę w wymiarze 26 godzin lekcyjnych w
tygodniu. Nie przysługiwałyby im uprawnienia wynikające z Karty
nauczyciela, m.in. 18-godzinny etat. W zarządach stowarzyszeń
zasiadaliby przedstawiciele gminy.
Wiktor Kwas, wójt Nowego Korczyna, nie zaprzecza tym planom. -
Rozważamy różne opcje. I wariant zamykania, i przekazywania. Nasze
działania sa optymalne i nie zaszkodzą dzieciom - twierdzi Kwas. Musi
jeszcze przekonać do tych pomysłów swoich radnych. Ma w ręku poważny
argument. - Musimy szukać oszczędności, zadłużenie gminy przekroczyło 9
mln zł, do 2016 roku musimy to spłacić - argumentuje wójt. Powołuje się
przy tym na przykład gminy Morawica, która jako jedna z pierwszych
przekazała stowarzyszeniom część swoich szkół. Największe placówki
prowadzi jednak samorząd. Nowy Korczyn chce pójść krok dalej niż
Morawica i pozbyć się wszystkich szkół.
Już wcześniej szukano w Nowym Korczynie oszczędności kosztem
nauczycieli - pieniądze były potrzebne gminie na oczyszczalnię ścieków.
W ubiegłym roku nie wypłacono im zagwarantowanych ustawowo podwyżek.
Pedagodzy w liście do ówczesnego wojewody Grzegorza Banasia zagrozili,
że nie wypiszą uczniom świadectw, a rządy wójta porównali do "rządów
Łukaszenki". Po terminie, ale podwyżki wypłacono.
Pomysły Nowego Korczyna musi zaopiniować jeszcze kurator oświaty.
Doszły już do niego sygnały z Nowego Korczyna. - Zmroziło mnie, jak to
usłyszałem. Nie wiem, czy śmiać się, czy płakać - mówi Janusz
Skibiński. Przyznaje, że do tej pory nie spotkał się z podobnym
przypadkiem, i to nie tylko w naszym województwie. Kurator zapowiada,
że nie zgodzi się na oddanie szkół. - Urzęduję do końca lutego [kurator
złożył rezygnację ze stanowiska - przyp. red.]. Wielu liczy, że
przyjdzie w ostatnim dniu mojej pracy przed piętnastą i wszystko
załatwi. Na pewno nie - twierdzi Skibiński.
Dla "Gazety"
Wanda Kołtunowicz, prezes świętokrzyskiego okręgu Związku Nauczycielstwa Polskiego
Nie pozwolimy na to. Udało się w innych gminach: Kazimierzy Wielkiej,
Łopusznie - to uda się także w Nowym Korczynie. W szkołach prowadzonych
przez samorządy zatrudniani są nauczyciele o najniższych
kwalifikacjach, bo chodzi o to, żeby jak najmniej kasy wydać.
Co to za gmina, która dba o wodociągi, a edukację swoich mieszkańców
odstawia na dalszy plan? Boję się, że na takie pomysły będzie teraz
przyzwolenie w Ministerstwie Edukacji, bo minister Katarzyna Hall jest
zwolenniczką szkół stowarzyszeniowych i współzałożycielką Gdańskiej
Fundacji Oświatowej.