Pińczów: Ferie w siodle się udały
2008-02-09 10:58:31

Uczniowie z Pińczowa będą mieli co wspominać. Przez dwa tygodnie mogli bezpłatnie jeździć konno. Jedyną zapłatą była pomoc w stajni.

Kilkunastu uczniów pińczowskich szkół mogło przez całe ferie bezpłatnie korzystać z lekcji jazdy konnej na wierzchowcach Ludowego Klubu Jeździeckiego.
Dla większości uczestników zajęć w siodle był to pierwszy kontakt z tym sportem.

POD OKIEM INSTRUKTORÓW
Konie, głównie dobrze ułożone i spokojne wałachy, udostępniał młodzieży Antoni Chmielarski, długoletni prezes i właściciel Ludowego Klubu Jeździeckiego. Pod jego okiem oraz instruktorki Katarzyny Piekary adepci jeździectwa poznawali podstawy trudnej sztuki jazdy konnej. I chociaż wszystko było za darmo, to - zgodnie z umową - wszyscy uczniowie bardzo rzetelnie pracowali w stajniach.

Przed osiodłaniem koni należało je bardzo starannie wyczyścić, posprzątać stajnie, a nawet uczesać ogony i grzywy. Każdy rumak musiał pięknie wyglądać, zanim założono mu siodło, zapięto popręgi i strzemiona.

Obecnie w stajniach klubu jest 16 koni, w tym klacze przed oźrebieniem i młode nieułożone jeszcze do jazdy wierzchem konie. Młodzież dosiada wałachów, które są spokojne, bardzo dobrze ułożone do jazdy oraz skoków przez przeszkody i gwarantują bezpieczeństwo.

- Dzisiaj pierwsza grupa uporządkowała już stajnię. Zajęła się też pojeniem i karmieniem koni. Teraz będziemy jeździć. Dosiądziemy koni o imionach: Big Jump, Saturn i Lafirst - mówi Amanda Strzelec. Wraz z nią w ośrodku Ponidzie pasji jeździectwa oddawali się także: Marta Jaros, Edyta Makselan, Iwona Sternak oraz bracia Michał i Kamil Siepraccy.

pinczow_ferie_w_siodle1.jpg
- Najlepiej, kiedy grzywa
jest uczesana i ma uplecione kucyki - mówiły dziewczęta, które od rana
pucowały wszystkie wierzchowce. (I. Imosa)


PIĘKNE RODOWODY
- Big Jump to syn naszej nestorki czempionki, klaczy Bardotka, która ma teraz 25 lat i mimo swojego wieku w tym roku wyda jeszcze na świat źrebię. Siwy wałach Saturn także ma piękny rodowód, bo jest synem czołowego michałowskiego araba Eldona. Do stada wróciła inna doskonała klacz - córka Bardotki - Brigitte Bardot, którą odkupiłem od izraelskich właścicieli. Tak się złożyło, że ich córka, dziewczynka o imieniu Miriam, której rodzinne korzenie są w Pińczowie, rozpoczęła studia na uniwersytecie Cambridge i jej rodzice poprosili, abym sprzedał Brigitte Bardot. I tak oto sam stałem się ponownym właścicielem tej klaczy - dodaje Antoni Chmielarski.

Z jazdy konnej w czasie mijających ferii mogli korzystać także uczestnicy zimowiska zorganizowanego przez ojców Franciszkanów z klasztoru na Mirowie.

Irena Imosa

źródło: Echo



https://swietokrzyskie.info/printnews.php?id=3496