Dłużnicy ze staszowskiego 'samotniaka' muszą się oswajać z myślą, że zaległości za czynsz trzeba będzie spłacić.
- "Samotniak” to historia Staszowa - usłyszeliśmy w rozmowie z jednym z urzędników. Niegdyś hotel "siarkowy”, teraz stał się blokiem socjalnym, w którym mieszkają obok siebie nadużywający alkoholu i ci, którym wydawało się, że w tej atmosferze da się normalnie żyć.
Jolanta Maciejko rozkłada bezradnie ręce. - Za co będę żyć? - pyta. (M. Jarosz)
ALKOHOLIKÓW NIE BĘDZIE?
O problemach mieszkańców bloku przy ulicy Jana Pawła II w Staszowie pisaliśmy w czerwcu ubiegłego roku. Kwestia dotyczyła awanturujących się alkoholików, którzy skutecznie dokuczali, wręcz terroryzowali pozostałych mieszkańców. Po naszej publikacji władze miasta postanowiły, że pijaków przeniosą za miasto, zapowiedziały też, że osoby, które zalegają z płatnościami, będą musiały je uregulować. A te nie należą do najmniejszych. W niektórych przypadkach jest to kilkanaście tysięcy złotych.
Postanowiliśmy sprawdzić, na jakim etapie są plany przeniesienia pijaków poza granice miasta. Okazuje się, że gmina nie zapomniała o obietnicy. - W tym roku kupimy kilka kontenerów mieszkalnych. Do nich przeniesiemy najbardziej agresywne osoby z "samotniaka” - mówi Jacek Skórski, kierownik Wydziału Infrastruktury Komunalnej i Mieszkaniowej Urzędu Miasta i Gminy w Staszowie. Na kontenery gmina chce przeznaczyć 80 tysięcy złotych. Teraz przygotowywany jest przetarg, więc realna przeprowadzka nastąpi najwcześniej w połowie roku.
RENTA ZA DŁUG
W ubiegłym roku w bloku wymieniono część okien. Staszowskie Przedsiębiorstwo Gospodarki Komunalnej i Mieszkaniowej upomniało się też o swoje pieniądze. Niestety nadal nie ma konkretnego sposobu na te osoby, które dosłownie nic nie mają. Tym, którzy korzystają z pieniędzy opieki społecznej, komornik zajmie świadczenie.
- Było mówione, że nie będzie już nowych pijaków, ale widzę, że wprowadzają nowych. Oni nie płacą i nie będą płacić. Dalej będą balangi - mówi jedna z mieszkanek "samotniaka”. Okazało się, że komornik zajął jej rentę w poczet spłacenia długu. Tylko kwota główna zadłużenia przekracza 18 tysięcy złotych. Do tego odsetki, koszty procesu i inne opłaty to kolejne niemal 9 tysięcy złotych. W sumie zadłużenie wynosi prawie 27 tysięcy złotych. - Nie płaciłam, bo nie miałam żadnych dochodów. Teraz mam prawie 500 złotych zasiłku, bo jestem osobą niepełnosprawną - mówi Jolanta Maciejko.
GMINA CHCE POMÓC
U kobiety orzeczono niepełnosprawność w stopniu znacznym. Wymaga stałej opieki, leczenia. Jest niezdolna do samodzielnej egzystencji. - Za co teraz kupię leki? Nie tylko ja mam dług, ale jestem bardzo chora i nie mam z czego płacić - płacze kobieta. Pokazuje reklamówkę leków i rozkłada bezradnie ręce.
Niewiele może zrobić, choć komornik i tak nie może zająć całego świadczenia na spłatę długu. Skąd pomysł na zabieranie rent? - Nie możemy nikogo wyrzucić na bruk, ale odbierać nasze pieniądze zgodnie z prawem jak najbardziej możemy - mówi Stanisław Dorobek, zastępca dyrektora Przedsiębiorstwa Gospodarki Komunalnej i Mieszkaniowej w Staszowie.
Osobom zadłużonym wiele pomógłby tak zwany dodatek mieszkaniowy, jednak dłużnikom on nie przysługuje. Gmina chce jednak rozwiązywać ten problem. - Będziemy namawiali mieszkańców do tego, aby płacili za czynsz. W zamian za to będą mogli otrzymywać dodatek mieszkaniowy, który pozwoli na systematyczne spłacanie długu - mówi Skórski.
Urzędnicy zapowiadają, że widoczna poprawa warunków mieszkalnych w bloku socjalnym przy ulicy Jana Pawła II w Staszowie nastąpi jeszcze w tym roku. Będzie czyściej, ładniej i spokojniej. Mieszkańcy zaczną płacić czynsz, a niektórzy wykupią je na własność. Bajka? Kto wie?
Marcin Jarosz
źródło: 