- Na pewno nie zrobili tego miejscowi z Włoszczowy - twierdzą dyrekcja obiektu i działacze sportowi. Jak do tego doszło? Nikt nic nie widział.
Takich poważnych zniszczeń na włoszczowskim stadionie Ośrodka Sportu i Rekreacji jeszcze nie było. Wandale na miejscu demolki zostawili swój znak rozpoznawczy, wskazujący na pseudokibiców Naprzodu Jędrzejów.
Taki widok zastali w sobotę rano właściciele stadionu, znajdującego się na obrzeżach Włoszczowy. (M. Gawron)
Kilkadziesiąt wyrwanych i porozrzucanych po murawie siedzisk plastikowych i drewnianych, wykopany razem z betonem słup od bramki, zniszczone przęsła betonowego ogrodzenia, wyrwana ławka przy boisku do plażówki - tak wyglądał stadion we Włoszczowie po piątkowej nocy. - To było w nocy z piątku na sobotę. Ktoś przyjechał i "trochę” nam zdewastował stadion - mówi spokojnym głosem odpowiedzialny za obiekt Kazimierz Ostrowski, dyrektor Ośrodka Sportu i Rekreacji we Włoszczowie.
- Po Włoszczowie krążą informacje, że na pewno nie zrobili tego miejscowi - twierdzi Sławomir Owczarek, prezes Klubu Sportowego Hetman Włoszczowa.
- Ci, którzy dokonali tych zniszczeń, zostawili na piachu swój symbol - coś w rodzaju "MG” i dwóch odwróconych "9”. - Ustaliliśmy, że ten znak wyryty na piachu boiska do siatkówki to symbol angielskich kibiców - dodaje Mariusz Przyborowski, naczelnik sekcji kryminalnej Komendy Powiatowej Policji we Włoszczowie.
- Na skoczni z kolei był wyryty symbol "NJ” - grupa kibiców Naprzodu Jędrzejów posługuje się takim skrótem. Pytaliśmy okolicznych mieszkańców. Nikt nic nie widział i nie słyszał, użyliśmy psa - opowiada naczelnik Przyborowski. Nic nie słyszała także firma ochroniarska z Włoszczowy, która na co dzień monitoruje włoszczowski stadion.
Rafał Banaszek
źródło: