AKS Busko - Lechia Strawczyn - 21 września 2003 2003-09-22 11:48:00
W Strawczynie 4 : 2 (4 : 1) w kolejnym meczu ligowym AKS z tamtejszą Lechią. Może jestem i niedowiarkiem, ale po kilku nieprzychylnych komentarzach buskiego środowiska dot. gry AKS, w tym pod materiałem na buskiej stronie - busko.com.pl - postanowiłem naocznie sprawdzić jak gra drużyna na wyjeździe.
To co w Stawczynie zobaczyłem i grupa będących na spotkaniu kibiców AKS - napawa otuchą, dumą i sprawia, że wracaliśmy do domu usatysfakcjonowani. AKS wychodził do gry skoncentrowany, widać było że zawodnicy wiedzieli jakie mają zadanie.
I zaczęło się - po pierwszych trzydziestu minutach gry było już … 4 : 0 !!! - powtarzam 4 : 0 po fantastycznych akcjach całego zespołu i kapitalnych strzałach zakończonych golami - dwukrotnie Bętkowskiego (2 i 6 min. gry), Kochańskiego (13 min. gry) i Gryza (30 min. gry).



W pierwszej połowie spotkania było wszystko to, czego wymaga się od dobrego, klasowego zespołu piłkarskiego. Piłka "chodziła" między naszymi zawodnikami jak po sznurku, była asekuracja, uzupełnianie pozycji, szybkie rajdy - była gra, którą z satysfakcją się ogląda. Nawet miejscowi kibice z zazdrością patrzyli opatrując pozytywnymi komentarzami grę naszych. Gospodarze strzelili nam bramkę, ale rzadko spotyka się na boiskach tak kapitalny strzał. Napastnik Lechii uderzył z przewrotki nożycami z "szesnastki" - strzał nie do obrony (tu trzeba dodać, że nasz bramkarz "poszedł za strzałem" - brakło mu do jego sparowania kilkanaście centymetrów).
Druga odsłona meczu była "drogą przez mękę" AKS-u. Boisko w Strawczynie jest tak usytuowane, że akurat w czasie drugiej połowy spotkania zachodzące słońce (bardzo ostre w tą niedzielę) ustawione było na wprost naszej bramki co spowodowało, że praktycznie nasi grali w dużej części "na pamięć" gdyż promienie raziły w oczy patrzących w stronę bramki gospodarzy. To właśnie spowodowało między innymi utratę drugiej bramki (co było widać, kiedy nasz bramkarz instynktownie próbował bronić nie widząc lotu piłki - i o mało co byłby ją obronił).



Chóralnym "dziękujemy" kwitowali występ AKS po ostatnim gwizdku sędziego nasi kibice. A że był za co - poświadczyć mogą i oni i załączony materiał foto. Wracałem ze Strawczyna kontent tego co widziałem w czasie gry - nasi są naprawdę dobrzy a jak się skrzykną - to potrafią zagrać i stworzyć fascynujące widowisko sportowe. Tu przy okazji ukłon w kierunku fanów AKS będących na spotkaniu. Kapitalny, kulturalny, mocny doping. Niewielu ich było w porównaniu z miejscową widownią, ale za to byli słyszani i jak mówili zawodnicy - grało się im dobrze mając za sobą tą nieliczną ale wierną grupę swoich fanów.



W spotkaniu tym wystąpił po raz pierwszy nowy nabytek AKS - 33-letni bramkarz Mariusz Mucharski. Wychowanek Korony Kielce grał między innymi w zespołach pierwszoligowych Odry Opole, Wisły Kraków, bronił barw staszowskiej Pogoni, w klubach zagranicznych - ZPA Perthaemboy (USA) a ostatnio w indonezyjskim klubie Persib Bandug skąd wrócił do kraju i odszukał go trener Malczewski mając aktualnie przysłowiowy "nóż na gardle" (obu podstawowych bramkarzy z poważnymi kontuzjami). Mariusz po rozmowie z prezesem klubu przystąpił do gry w składzie AKS. W tym spotkaniu pokazał co umie, doskonale wraz z Krzysztofem Sobierajem organizował grę zespołu - widać było jego profesjonalne przygotowanie bramkarskie, doświadczenie, sprawność i szybkość w wychodzeniu do piłki. Słowem "za plecami" nasi zawodnicy w polu mają mocny filar między słupkami bramki - co daje w grze spokój widoczny w trakcie spotkania z Lechią.

bramkarz Mariusz Mucharski

Spotkanie obserwował i pozwolił sobie na komentarz: Robert Gwóźdź |
|
|