Staszowski zieleniak pokryty jest śniegiem i lodem. Kto powinien posypać chodniki?
Sprzedający na małym placu targowym przy ulicy Jana Pawła przeżywają ciężkie chwile. Boją się, że popularny zieleniak przestanie istnieć.
Na staszowskim zieleniaku trwa zima. W dodatku najbardziej sroga w całym mieście. Wszystkie ulice w mieście i zdecydowana większość chodników jest posypana solą i piachem, jednak na zieleniaku próżno szukać wolnego od lodu kawałka chodnika pomiędzy straganami.
Na targowisku przy ulicy Jana Pawła pustki. Niewielu mieszkańców przychodzi tutaj po świeże warzywa. (M. Jarosz)
UPADEK PRAWIE GWARANTOWANY
Plac, na którym codziennie stoją sprzedawcy, jest opustoszały po ostatnich opadach marznącego deszczu, a potem śniegu, tylko nieliczni mieszkańcy kierują swoje kroki na plac, aby kupić warzywa. I trzeba bardzo uważać, żeby się nie przewrócić.
Dlaczego na jednym z miejskich targowisk, gdzie wiele osób udaje się na zakupy, nikt nie posypał chodników choćby piachem?
- Bo tu wszyscy mają nas gdzieś. Zieleniak ma trafić szlag i tyle - mówili nam sprzedawcy, kiedy kilka dni temu pojawiliśmy się w tym miejscu. Wróciliśmy, aby sprawdzić czy sytuacja się poprawiła. Niestety, chodniki są skute lodem. Kobieta, idąca do straganu z warzywami, z wielkim trudem pokonuje każdy metr. - Nie da się tędy chodzić - mówi do sprzedających.
ANI GRAMA PIASKU
Istotnie mieszkańcy omijają zieleniak i bardzo rzadko ktoś zagląda, aby kupić warzywa. Właścicielem placu jest miasto, jednak zarządcą z ramienia urzędu jest prywatna osoba, która administruje targowiskiem przy ulicy Jana Pawła.
Sprzedający na placu nie kryją niezadowolenia, jednak nie chcą ujawniać swoich nazwisk.
- Sami sobie kupujemy sól, a czasem pani, która odgarnia śnieg, coś sypnie jak ma, poza tym nic - mówią sprzedawcy. Dodają, że wielokrotnie prosili o kontener z piachem, prosili o regularne odśnieżanie, ale bez skutku. W regulaminie targowiska radni jasno określili stawki za sprzedawanie towarów. Miesięcznie jest to nawet 255 złotych. Ci, którzy mają metalowy barak, płacą za każdy dzień sprzedaży po 10 złotych plus 35 złotych za rezerwację miejsca miesięcznie.
NIECH PRZYJDĄ PO ODSZKODOWANIE?
- I czy nie można postawić jednego pojemnika z piaskiem na zimę? Przecież można tutaj rękę złamać na dzień dobry - mówią handlarze. Pewnie można, jednak nikt tego nie zrobił. Przedsiębiorstwo Gospodarki Komunalnej nie ma takiego obowiązku, ponieważ nie ono zarządza działką, a obowiązek odśnieżania działki spoczywa na właścicielach lub zarządcach. I jak się dowiedzieliśmy, tylko dlatego, że ulica Jana Pawła jest jedną z najruchliwszych w mieście, chodniki na całej długości są odśnieżane i posypywane piaskiem.
- Zarządca powiedział nam kiedyś, że jeżeli coś się stanie, to można przyjść do niego po odszkodowanie - słychać od sprzedawców. - Ale to o co innego chodzi. Przez taką ślizgawicę nikt tutaj nie przychodzi, proszę tylko spojrzeć, jak tak dalej pójdzie to zieleniak przestanie istnieć - mówią inni pokazując na opustoszały plac. Chcieliśmy zapytać o te kwestie zarządcę targowiska, jednak mimo kilkakrotnych prób nie udało nam się wczoraj z nim skontaktować.
Marcin Jarosz
źródło: