Ostatnie spotkanie Rady Miejskiej w Staszowie miało być spokojne. Było odwrotnie. To kolejna sesja, na której doszło do personalnych przepychanek.
Porządek obrad staszowskiej Rady Miejskiej zwołanych na ubiegły piątek wskazywał zaledwie na trzy punkty obrad. Miało być piorunem... i było. Niektórym uczestnikom obrad puściły nerwy.
- Skoro większość radnych
zdecydowała o tym, że komisja będzie obradowała w danym terminie, to
nie można od tak przekładać obrad i opóźniać prac. To jest łamanie
zasad demokracji - mówi radny Czesław Maciej Dyl. (M. Jarosz)
PORACHUNKÓW CIĄG DALSZY
Ci, którzy myśleli, że personalne porachunki w Radzie Miasta i Gminy w Staszowie się skończyły, są w błędzie. Niemal na każdej sesji w drugim półroczu 2007 roku dochodziło pomiędzy radnymi do utarczek słownych i przepychankach personalnych. Owocem starań o większość w radzie było kilka odwołań z różnego rodzaju funkcji.
Nie inaczej było na ostatniej sesji Rady Miejskiej w 2007 roku, choć rozstrzygnięcie tej kwestii nastąpiło kilka dni przed obradami. Z funkcją przewodniczącego Komisji Przestrzegania Prawa i Porządku Publicznego pożegnał się Jan Sajda.
Dlaczego tak się stało? Ponieważ, jak się dowiedzieliśmy, przewodniczący nie zwołał na planowany termin, czyli na 17 i 18 grudnia obrad komisji.
- Zrobił to wbrew woli większości radnych. Zasady demokracji zostały złamane - mówi radny Czesław Maciej Dyl, członek komisji. Obrady przełożono na 27 grudnia. Na końcu spotkania radni tworzący komisję zdecydowali, że miejsce Sajdy zajmie Zdzisław Rożek i to on będzie pełnił rolę przewodniczącego.
KŁÓTNIA NA SESJI
Ta sprawa miała zostać jedynie formalnie zatwierdzona na posiedzeniu rady, więc tuż po przedstawieniu proponowanego porządku obrad radny Czesław Dyl złożył wniosek o włączenie do porządku obrad punktu dotyczącego głosowania nad przyjęciem uchwały powołującej nowego przewodniczącego Komisji Przestrzegania Prawa i Porządku Publicznego.
I w tym momencie obrady przeistoczyły się w kłótnię dotyczącą tego, czy wniosek spełnia wymogi formalne, czy też nie. Najwięcej wątpliwości w tej kwestii miał radny Henryk Makuch, który zarzucał braki formalne dla postawionego wniosku i brak uzasadnienia do uchwały. Radny Dyl odpowiadał, że wszystko zostało zrobione z literą prawa, więc nie ma podstaw do tego, aby nie przyjąć pod głosowanie wniosku. Walka na słowa nabrała takiego tempa, że w pewnym momencie przerodziła się w regularną bitwę. Zarówno Dyl, jak i Makuch zarzucili sobie, że swoimi działaniami czynią destrukcję dla prac rady i uprawiają politykę. Tylko w tym stwierdzeniu zgodzili się z sobą absolutnie.
GŁOSOWANIE NA KOLEJNEJ SESJI
Do dyskusji na temat odwołania przewodniczącego komisji włączyli się też radcy prawni oraz burmistrz Staszowa Andrzej Iskra. Radcy tłumaczyli na różne sposoby wykładnię prawa, natomiast burmistrz zarzucił jednemu z nich stronniczość i manipulowanie uchwałami, pod którymi się podpisał. Ostateczny głos w sprawie miała przewodnicząca Henryka Markowska, która zdecydowała, że punkt nie zostanie włączony pod głosowanie nad porządkiem obrad.
- Wniosek spełnia wszystkie wymogi formalne i powinno się go przedstawić pod głosowanie - komentuje radny Dyl. Dodaje, że na kolejnej sesji nie będzie już możliwości blokowania wniosku.
ZABAWA W HAKI?
Co na to wszystko Jan Sajda?
- To jest wszystko gra polityczna i szukania byle haka. Nie mam sobie nic do zarzucenia, ponieważ nie mogłem zwołać komisji nie powiadamiając odpowiednio wcześniej radnych. Komisja miała obradować nad budżetem, ale nie miała jeszcze wszystkich materiałów okołobudżetowych. Te otrzymaliśmy tuż przed świętami, zwołałem obrady komisji na 27 grudnia, aby każdy z członków mógł się zapoznać z materiałami - wyjaśnia radny Sajda. Dodaje, że wniosek o odwołanie złożył radny Dyl, który przed rokiem wnioskował o... powołanie Sajdy na stanowisko przewodniczącego komisji.
Dodaje, że wniosek zgłoszony pod obrady następnego dnia na sesji Rady Miasta i Gminy był pisany naprędce i niedbale. Nie dziwi się więc, że nie został włączony do porządku obrad. Najbliższa sesja rajców miejskich w Staszowie odbędzie się pod koniec miesiąca. Wówczas ma zostać przyjęty projekt budżetu na ten rok. Radni zdecydują też, czy przyjąć uchwałę o odwołaniu przewodniczącego komisji.
Marcin Jarosz
źródło: