Tragedia w podbuskiej Janinie
2007-12-10 15:20:59

W domu samotnego mężczyzny wybuchł pożar, stracił życie razem ze znajomym prawdopodobnie w wyniku zaczadzenia.

Dramatyczne wydarzenia rozegrały się w nocy z piątku na sobotę, w przysiółku Janiny o nazwie Poddębina.

janina_tragedia1.jpg
W tym domu w Janinie ponieśli śmierć dwaj mężczyźni. (A. Ligiecki)


POŻAR OD NIEDOPAŁKA?

To
około kilometra od centrum wsi. W solidnym, murowanym domu mieszkał
55-letni mężczyzna. Był samotny. Matka zmarła w sierpniu, ojciec
wcześniej, przed czterema laty. Jak wynika z relacji sąsiadów, w piątek
po południu gościł u siebie znajomego - młodszego, przed pięćdziesiątką
- mieszkającego w innej części Janiny. Był z nimi też trzeci mężczyzna,
ale postanowił wrócić do domu. - Widziałem jak szedł do siebie. Na
dworze była szarówka - opowiadał jeden z sąsiadów. - Czy pili alkohol,
nie wiem. Podobno umówił się z oboma, że przyjdzie do nich w sobotę
rano.

I tak się stało. Kiedy wrócił nazajutrz, mieszkanie
55-latka się paliło, a dwaj mężczyźni nie dawali znaku życia. Pobiegł
do sąsiadów, żeby wezwać pomoc. - Było ciemno na dworze, koło godziny
piątej. Powiedział, co się stało, że chyba zaczadzieli na śmierć. Od
razu zadzwoniliśmy na pogotowie. Przyjechała karetka, lekarz stwierdził
zgon. Potem zadzwoniliśmy na policję - relacjonowała młoda kobieta.

Na
miejsce zdarzenia przybył prokurator, a także silna grupa policyjna. -
Świadek zeznał, że kiedy wszedł do domu i otworzył drzwi, buchnęły
gęste kłęby dymu. Z naszych czynności wynika, że przyczyną pożaru było
zapalenie podłoża. Prawdopodobnie od niedopałka - powiedział nam Roman
Sobczak, komendant buskiej policji. - Ciała obydwu mężczyzn zostały
zabezpieczone, biegły lekarz przeprowadzi sekcję zwłok. Wstępnie
wykluczyliśmy udział osób trzecich w tym zdarzeniu.

CO WÓDKA ROBI Z CZŁOWIEKA...

55-latek
znany był z tego, że nie stronił od alkoholu. Lubił zaglądać do
kieliszka, zwłaszcza po śmierci matki. Od tego czasu zaniedbywał też
gospodarkę. Jak twierdzą mieszkańcy, chętnie popijał z kolegami. Ale
rzadko w swoim domu, w Poddębinie - wolał iść na wieś i tam urządzać z
kompanami zakrapiane libacje.

- To nie był zły człowiek.
Raczej spokojny, nie agresywny. Kiedy przechodził, pierwszy się
ukłonił, pozdrowił - wspominała starsza kobieta, którą spotkaliśmy w
rejonie cmentarza. - Ale po wódce był inny. Czasami... jakby rozum mu
odebrało. Nie szanował rodziców. Panie, co ta wódka może zrobić z
człowieka - dodała z goryczą w głosie.

Sąsiedzi w sobotę rano
poinformowali o tragedii siostrę 55-latka mieszkającą w Wielkopolsce.
Policja prowadzi śledztwo w sprawie śmierci dwóch mężczyzn w Janinie.
Odpowiedź na wiele pytań powinna przynieść sekcja zwłok, która zostanie
przeprowadzona w poniedziałek.






Adam Ligiecki

źródło: Echo

 



https://swietokrzyskie.info/printnews.php?id=3195