Miały ogromne szczęście!! 2003-07-24 11:06:49
Niecodzienne zdarzenie miało miejsce w ubiegłym tygodniu w Busku Zdroju. W okolicach bazy Rejonowej Spółdzielni Ogrodniczo-Pszczelarskiej przy ul. Widuchowskiej do nieczynnej, wypełnionej szlamem studzienki kanalizacyjnej wpadły dwa borsuki.

Próby wydostania się z matni jakie podejmowały - kończyły się fiaskiem. Przechodzący w pobliżu pracownicy zakładu usłyszeli przeraźliwe piski i zainteresowani nimi stwierdzili obecność zwierzątek w studzience. Powiadomili Straż Miejską ta weterynarię. Na ratunek pospieszył lekarz wet. Józef Litwiński, który tego typu akcję przeprowadzić musiał po raz pierwszy w karierze zawodowej. Nie mając innej możliwości dostania się do wymęczonych i umorusanych w brei zwierząt - wykorzystał do ich podniesienia z głębokiego otworu pętlę porodową, która nie dusi a pomaga w uchwyceniu. Udało się wyciągnąć pierwszego borsuka … i tu konsternacja ratujących go ludzi - borsuk po obmyciu go wodą natychmiast ruszył w kierunku studzienki wydając z siebie żałosne piski i zdenerwowany jakby chciał pomóc drugiemu!!. Doktor Litwiński wydobył następnego na powierzchnię, opłukał i puścił wolno. Oba zwierzaki "odtańczyły" na oczach ratowników krótki radosny taniec … i pełne szczęścia czmychnęły do Lasu Widuchowskiego.

Czegoś podobnego jeszcze nie widziałem - mówił dr Litwiński, prawdopodobnie była to borsucza para i aż dziw bierze jak były ze sobą związane. Przecież naturalnie pierwszy uratowany powinien uciekać przed ludźmi a tu czekał zdenerwowany na drugiego i już wspólnie dziękując ludziom za ratunek - poszły w swoją stronę. To się nazywa … nie używając wielkich słów - przywiązanie!!. Czy nie była to najpiękniejsza zapłata za uratowanie im życia - mówił rozczulony tym co zobaczył na pożegnanie z borsukami dr Litwiński!!
Tekst i foto:
Robert Gwóźdź
źródło: Tygodnik Ponidzia |
|
|