'Pilnuj drinka' to hasło ogólnopolskiej akcji. Urząd Marszałkowski z Komendą Wojewódzką Policji włączają się do niej.
Będą uczulać młodych ludzi na czyhające niebezpieczeństwa.
Na terenie województwa rozpoczyna się akcja pod hasłem „Pilnuj drinka”. (D. Łukasik)
W
przyszłym tygodniu na terenie Kielc i województwa pojawią się plakaty
pod hasłem akcji "Pilnuj drinka”. Będą wisieć w klubach nocnych,
pubach, dyskotekach, klubach studenckich, autobusach, sklepach nocnych,
uczelniach, liceach dla dorosłych i znajdą się na imprezach
okolicznościowych. Wszystko po to, żeby młodzież zdała sobie sprawę na
temat działania groźnej substancji, "tabletki gwałtu”.
-
Zaangażowaliśmy w tę akcje wszystkie samorządy w naszym województwie -
mówi Wojciech Żelezik, wicedyrektor Departamentu Zdrowia i Polityki
Społecznej w Świętokrzyskim Urzędzie Marszałkowskim.
GROŹNA SUBSTANCJA
W ciągu dwóch lat na
terenie województwa świętokrzyskiego kilkakrotnie zgwałcono dziewczyny,
którym wcześniej dodano do drinka lub soku szkodliwą substancję.
-
Jednym z pierwszych takich przestępstw był gwałt na dziewczynie w
Skarżysku - przypomina Krzysztof Skorek, oficer prasowy Komendy
Wojewódzkiej Policji w Kielcach. I przestrzega: - Młodzież bawiąca się
w klubie musi być czujna, nie powinna zostawiać swych drinków bez
kontroli. Są specjalne testy, które wykrywają, czy coś nie zostało do
niego dolane przez zmienienie barwy lub konsystencji.
Pod nazwą
"tabletka gwałtu” kryje się około 40 rodzajów substancji, które w
procederze przestępczym dodawane są do drinków i napojów w klubach. Nie
sposób rozpoznać, czy substancja została dolana bądź wsypana. Bezbarwna
ciecz lub proszek doskonale rozpuszczają się w napoju, nie zmieniają
jego barwy i nie powodują zmętnienia. Po wypiciu takiego napoju lub
drinka osoba traci świadomość na kilka godzin.
WARTO ZAPOBIEGAĆ
-
Cieszymy się, że do tej akcji dołącza Urząd Marszałkowski - mówi Bożena
Bielaszka z sekcji prewencji w Komendzie Wojewódzkiej Policji w
Kielcach. - Apelujemy do właścicieli pubów, żeby zwracali uwagę na te
napoje, które są pozostawione bez opieki.
To właśnie w interesie
właścicieli dyskotek, klubów, pubów jest uczulenie personelu. - Nasi
barmani zwracają uwagę na drinki, które klienci zostawiają przy barze.
Na miejsca, które chwilowo opuścili, kładą kartę z napisem
"rezerwacja”. Pilnujemy też, żeby nikt nie wniósł niczego z zewnątrz -
mówi Zbigniew Olejarczyk, właściciel kieleckiego klubu Efekt Motyla. -
Taka akcja podwyższa komfort zabawy. Chętnie się do niej przyłączymy.
Paulina Strojna
źródło: 