Dużo ruchu na świeżym powietrzu, przyjazne nastawienie do świata i ludzi - to przepis na 'setkę' Julianny Bracisiewicz z Buska Zdroju.
Toast za swoją „setkę” Julianna Bracisiewicz wzniosła lampką białego szampana.
(A. Ligiecki)
Zawsze żyła w zgodzie z naturą. Wychowała pięcioro dzieci, ma 14 wnuków i 23 prawnuków. A przedwczoraj buszczanka Julianna Bracisiewicz obchodziła swoje setne urodziny.
Wtorkowa uroczystość odbyła się w domu rodzinnym jubilatki, na Nadolu.
KASA, RÓŻE I BAMBOSZE
Pani Julianna przyjęła gości w pokoju stołowym. Pogodna, radosna, ale i trochę zaskoczona szumem, jaki wytworzył się wokół jej osoby.
Burmistrz Piotr Wąsowicz złożył stulatce życzenia, dołączając do nich list gratulacyjny oraz kosz róż. O gustowny prezent zadbała Janina Nizioł, szefowa Urzędu Stanu Cywilnego, która podarowała ciepły koc i... bambosze ma zimę. Z kolei Małgorzata Polakowska, szefowa buskiego Inspektoratu Zakładu Ubezpieczeń Społecznych, przekazała decyzję
o podwyższonym świadczeniu emerytalnym, jakie należy się stulatkom, dodając do "kasy” piękny bukiet kwiatów.
Rzecz jasna nie zabrakło urodzinowego tortu - z różową, płonącą "100” na topie - od rodzin Szostaków, Molisaków i Kumorów. Jubilatka z werwą zdmuchnęła świeczuszki,
a chwilę później rozległo się chóralne "200 lat!”, "200 lat!”. Toast za drugą "setkę” pani Julianna wzniosła lampką białego szampana.
W ZGODZIE Z NATURĄ
Julianna Bracisiewicz całe życie spędziła na Nadolu, które na początku XX wieku było podbuską wsią. Żyła w zgodzie z naturą: dużo ruchu na świeżym powietrzu, proste jedzenie, praca fizyczna. - Zawsze życzliwa, serdeczna, przyjaźnie nastawiona do świata
i ludzi. Bywałem tu jako młody chłopak - wspomina buszczanin Jacek Szostak. - Do cioci Bracisiewiczowej szło się po najlepsze mleko. U niej też były najlepsze gruszki na Nadolu!
Pani Julianna ma trzy córki i dwóch synów, dochowała się 14 wnuków i blisko ćwierć setki prawnuków. Mimo sędziwego wieku jest okazem zdrowia. Jak twierdzą domownicy, praktycznie nie choruje, nie stosuje leków (poza witaminami). Jest samodzielna, porusza się o własnych siłach. Dwa lata temu ochoczo... maszerowała do kościoła. Wprawdzie już niedosłyszy, ma za to świetny wzrok: nawlecze nitkę, czyta gazetę bez okularów. Telewizji nie ogląda, czasami lubi posłuchać radia. I przez całe życie stroniła od alkoholu.
Adam Ligiecki
źródło: 