Po miesięcznym leczeniu na oddziale zakaźnym Europoseł Adam Jarubas w czwartek, 16 kwietnia wrócił do domu.
Na Fanpage europosła możemy przeczytać:
"Kochani, Jestem w domu z rodziną i czuję się bardzo dobrze. Dziś minął równy miesiąc, odkąd z wirusem znalazłem się w szpitalu. Moje leczenie trwało dość długo. Czeka mnie jeszcze leczenie domowe. Jestem szczęśliwy, że udało mi się z tego wyjść. Miałem wiele czasu na myślenie. Dotąd byłem dzieckiem szczęścia. Nigdy w życiu poważnie nie chorowałem, nie byłem w szpitalu. Pracę lekarzy, pielęgniarek, obsługi znałem przede wszystkim z ludzkich opinii i filmów. Dziś z perspektywy własnego doświadczenia muszę przyznać, że to prawdziwi bohaterowie. Jestem tym wszystkim ludziom naprawdę wdzięczny. Adres: „Kielce Radiowa 7”, choć będzie mi się kojarzył z trudnym czasem choroby, to również z dobrymi, dającymi nadzieję ludźmi.
Dziękuję rodzinie, bez której nie dałbym rady stanąć na nogi. Dziękuję wielu osobom, przyjaciołom, znajomym i nieznajomym, którzy wspierali mnie każdego dnia „bombardując” telefonami, sms, czy na profilach społecznościowych. Słowo i wyczuwalna, autentyczna ludzka życzliwość mają olbrzymią moc i dają siłę. A ta, konieczna do zwalczenia choroby, bierze się organicznie z nas, ale powstaje również w relacji z Panem Bogiem i z innymi ludźmi. I dzięki Wam tej siły mi nie zabrakło, choć były trudne momenty.
Wyszedłem ze szpitala odbierając ważną życiową lekcję. Zabrzmi banalnie: nikt z nas nie jest nieśmiertelny i nawet ci, którym nigdy w życiu nic nie dolegało, z dnia na dzień mogą stanąć na krawędzi. Dlatego warto cieszyć się życiem -każdym dniem, dbać o zdrowie, pielęgnować dobre relacje z innymi, rzetelnie pracować i mieć nadzieję w tych trudnych beznadziejnych czasach. Dziś dostałem kolejną szansę...."
O chorobie Europosła pisaliśmy w marcu: http://www.busko.com.pl/europosel-adam-jarubas