Do 640 tysięcy złotych wzrosła dotacja gminy Busko Zdrój dla miejskiej pływalni. To znak, że placówka przynosi coraz większe straty.
O problemach związanych z funkcjonowaniem obiektu przy ulicy Grotta mówiono podczas ostatniej sesji Rady Miejskiej.
Buska kryta pływalnia ma coraz większą "dziurę” w budżecie. (A. Ligiecki)
Radni
zgodzili się, by zwiększyć dotację - z 590 do 640 tysięcy zł. Kłopoty
finansowe wynikają również z tego, że coraz mniej osób korzysta z
buskiej pływalni.
- W ubiegłym roku zostały otwarte kryte baseny w
Pińczowie i Kazimierzy Wielkiej. Przełożyło się to na frekwencję na
naszym obiekcie. Jest o jedną trzecią niższa niż poprzednio -
oświadczył podczas sesji dyrektor pływalni Czesław Bednarski.
Pływalnia miejska jest jednostką budżetową gminy.
Ponieważ nie przynosi dochodów, trzeba do niej dokładać z pieniędzy
podatników. Co rok - coraz więcej. Rajcowie zastanawiali się, jak
ograniczyć deficyt. Padały różne propozycje: od "odchudzenia” załogi,
wprowadzenia opłat na parkingu obok basenu po zwiększenie liczby godzin
nauki pływania dla uczniów szkół. Tyle że za nie i tak musi płacić
gmina. A od samego przekładania "z kieszeni do kieszeni” pieniędzy nie
przybędzie.
Buska kryta pływalnia została oddana do użytku w
2001 roku. Zastosowane tu technologie nie należą do
najnowocześniejszych, co sprawia, że obiekt jest kosztowny w
utrzymaniu. - Mamy teraz "konkurencję” w Pińczowie i Kazimierzy. Jest
duże ryzyko w funkcjonowaniu pływalni - powiedział na sesji burmistrz
Piotr Wąsowicz.
/ALI/
źródło: 