Odwiedziliśmy groby swoich bliskich. W Dzień Zaduszny, wrócimy tam ponownie. Święto w powiecie minęło spokojnie.
Już w przeddzień Wszystkich Świętych we Włoszczowie były utrudnienia w
ruchu. Kierowcy wystawali w długich korkach. W Święto Zmarłych
cmentarze były oblegane już od wczesnych godzin porannych. Święto
upłynęło spokojnie.
Znany włoszczowski instruktor muzyki Mieczysław Król odwiedził grób swojej mamy Janiny. (R. Banaszek)
- Jest duży ruch, ale na szczęście jest
spokój - informował wczoraj rano Artur Szkot, oficer prasowy
włoszczowskiej policji. Pogoda nie sprzyjała. Było zimno i zacinał
deszcz. Przy wielu cmentarzach brakowało miejsca na parkingach.
Kierowcy musieli szukać wolnych miejsc w okolicach nekropolii. Ci,
którzy nie zdążyli wcześniej kupić chryzantem bądź zniczy, mieli
ostatnią szansę zrobić to wczoraj przy cmentarzach, bo sprzedawców nie
brakowało.
W Kurzelowie przy grobach powstańców, żołnierzy Armii
Krajowej, nieznanych żołnierzy oraz zbiorowej mogile pomordowanych
przez hitlerowców mieszkańców wsi trzymali przez cały dzień warty
honorowe harcerze i zuchy z Zespołu Placówek Oświatowych w Kurzelowie.
To już tutaj tradycja. - Młodzież chce podkreślić swoją wdzięczność dla
tych, którzy walczyli za ojczyznę - mówi dyrektorka szkoły Zofia
Wójcik. Z kolei na cmentarzu parafialnym w Krasocinie odbyła się kwesta.
Katarzyna
Matuszczyk z Włoszczowy przyszła wczoraj rano na cmentarz przy ulicy
Partyzantów, żeby na zbiorowej mogile zapalić znicze na grobie swoich
dziadków - Eugenii i Jana Bartoszów, którzy zginęli z rąk hitlerowskich
podczas krwawej niedzieli 31 października 1943 roku. - Mieli wtedy po
trzydzieści parę lat. Nawet ich nie znałam. Słyszałam tylko, że babcia
była w zaawansowanej ciąży… - pani Katarzynie załamywał się głos.
Uroczyste
msze z procesjami odbywały w godzinach przedpołudniowych. Wieczorem
ludzie wrócili na cmentarze, żeby zapalić dogasające znicze i pomodlić
się w skupieniu. Łuny bijące nad miejscami wiecznego spoczynku robiły
już z daleka niesamowite wrażenie.
W dzień Wszystkich Świętych powody do dumy ma Stowarzyszenie na rzecz Rozwoju Gminy Radków.
Dzierzgowski cmentarz słynie
na okolicę z tego ośmiometrowego pomnika nagrobnego rodziny Makólskich,
XIX-wiecznych dziedziców dóbr Dzierzgowa i Kossowa. Są tylko trzy takie
pomniki w kraju - na cmentarzu w Radomiu, na Powązkach w Warszawie i
trzeci w Dzierzgowie. (R. Banaszek)
Ratują zabytkowe groby
Stowarzyszenie
na rzecz Rozwoju Gminy Radków jest jedyną organizacją w powiecie
włoszczowskim, która na tak dużą skalę remontuje stare pomniki
Działające
społecznie stowarzyszenie, któremu szefuje wójt Radkowa Stanisława
Herej, odnowiło ostatnio kolejne trzy XIX-wieczne nagrobki żeliwne na
cmentarzach w Dzierzgowie i Kossowie. Dzięki takim ludziom zapomniane
pomniki - zabytki, którymi nie ma się już kto opiekować, nabierają
dostojnego wyglądu.
ZACZĘŁO SIĘ OD PRADZIADA ŻEROMSKIEGO
Wszystko
zaczęło się w 1999 roku, kiedy to Kazimiera Zapałowa, kustosz Muzeum
Lat Szkolnych Stefana Żeromskiego w Kielcach, dokonała na cmentarzu w
Dzierzgowie spektakularnego odkrycia pomnika Walentego Jackowskiego,
pradziada naszego wielkiego pisarza Stefana Żeromskiego. Dzięki
Stowarzyszeniu na rzecz Rozwoju Gminy Radków, które bardzo
zainteresowało się tym odkryciem i podjęło trud znalezienia pieniędzy
na renowację zabytkowego nagrobka. Pomnik ten w 2000 roku został
odrestaurowany ze środków pozyskanych od darczyńców oraz
świętokrzyskiego wojewódzkiego konserwatora zabytków (25 tysięcy
złotych).
OŚMIOMETROWY KOLOS MAKÓLSKICH
Po
remoncie nagrobka pradziadka Żeromskiego stowarzyszenie z Radkowa,
podbudowane efektem swoich starań, postanowiło zbierać pieniądze na
odnowę kolejnego grobu. Tym razem wyzwanie było bardzo duże - chodziło
o olbrzymi, ośmiometrowy pomnik nagrobny rodziny Makólskich,
XIX-wiecznych dziedziców dóbr Dzierzgowa i Kossowa, również
spokrewnionych ze Stefanem Żeromskim. Prace renowacyjne żeliwnego
pomnika rozpoczęto w 2002 roku i trwały do 2004 r.
Renowacja
pochłonęła około 75 tysięcy złotych. Grób Makólskich to wyjątkowy
zabytek, nie tylko ze względu na imponujące rozmiary. Są tylko trzy
takie pomniki w kraju - na cmentarzu w Radomiu, na Powązkach w
Warszawie i trzeci w Dzierzgowie!
TRZY OSTATNIE NAGROBKI ŻELIWNE
W
latach 2004-2005 stowarzyszenie, któremu szefuje społecznie wójt gminy
Radków Stanisław Herej, załatwiło pieniądze na gruntowny remont
podupadłego drewnianego kościoła parafialnego w Kossowie. Remont
świątyni kosztował 350 tysięcy złotych. Po renowacji XVIII-wiecznego
kościoła stowarzyszenia powróciło do wcześniejszych działań na rzecz
odnowy zniszczonych nagrobków. Efektem tych starań było odnowienie w
latach 2006-2007 (w październiku był odbiór końcowy prac) aż trzech
żeliwnych pomników z XIX wieku - dwóch na cmentarzu w Dzierzgowie i
jednego z Kossowa.
Koszt tej inwestycji wyniósł 23 tysiące
złotych (pieniądze pochodziły od Fundacji na rzecz Rozwoju Wsi "Polska
Wieś 2000”, wojewódzkiego konserwatora zabytków oraz ze środków
własnych radkowskiego stowarzyszenia). Renowację pomników wykonała
Pracownia Konserwacji Zabytków przy Uniwersytecie Mikołaja Kopernika w
Toruniu pod kierownictwem profesora Krause.
WCIĄGNĘŁO ICH
-
Odnowiliśmy prawie wszystkie żeliwne zabytki na naszym terenie. W
planach na następne lata mamy remont nagrobków wykonanych w kamieniu.
Będzie ich kilka na cmentarzach w Kossowie i Dzierzgowie - informuje
Stanisław Herej, szef Stowarzyszenia na rzecz Rozwoju Gminy Radków.
Dlaczego to robią?
- Dla zachowania historii dla przyszłych
pokoleń, uratowania zabytkowych obiektów, które uatrakcyjniają teren
naszej gminy - odpowiada wójt Herej. - Sam się dziwię, że tyle
pieniędzy udało się nam pozyskać na te cele. Pani Zapałowa była głównym
ogniwem w naszych późniejszych staraniach o dotacje. Z biegiem czasu to
nas wciągnęło. Dużo pomógł nam także wojewódzki konserwator zabytków
Janusz Cedro. Cieszę się, że udało się uratować te nagrobki, tych
świadków historii. W przeciwnym przypadku wszystko by runęło, stałoby
się kupą niepotrzebnego złomu - opowiada Herej.
Rafał Banaszek
źródło: 