Dwa niewybuchy znaleziono w piątek po południu w Wojciechowie koło Kazimierzy Wielkiej. Saperzy przyjadą dopiero w poniedziałek.
Stało się to około godziny 13, podczas prowadzenia prac przy budowie
wodociągu. Niewybuchy znajdowały się na posesji jednego z gospodarzy -
w ziemi, na głębokości jednego metra. Natrafił na nie operator koparki,
wykonujący wykop pod główną "nitkę” rurociągu.
- Saperzy przyjadą w poniedziałek - zapewnia Czesław Kowalski, wiceburmistrz Kazimierzy Wielkiej. (A. Ligiecki)
- Pociski
leżały obok siebie. Mają po 50 centymetrów długości, za głowicą zwężają
się, zakończone są charakterystycznymi lotkami. Z jednego wystają białe
przewody. Prawdopodobnie to pociski moździerzowe - powiedział nam
wiceburmistrz Kazimierzy Wielkiej Czesław Kowalski, który natychmiast
pojawił się w Wojciechowie.
Mieszkańcy byli zaniepokojeni tym niecodziennym
znaleziskiem. Zwłaszcza że pociski leżą w centrum wsi, w odległości
zaledwie sześciu metrów od drogi wojewódzkiej numer 768 Jędrzejów -
Koszyce.
- Dzwoniłem do jednostki saperów w Kielcach,
poinformowałem o niewybuchach. Usłyszałem, że pracują w systemie
72-godzinnych dyżurów, teraz nie mogą do nas przyjechać - relacjonuje
wiceburmistrz Kowalski. - Zapewnili, że będą w Wojciechowie w
poniedziałek.
Zabezpieczenie terenu w takiej sytuacji leży w
gestii samorządu. Przed wieczorem podjęto decyzję, że do godziny 18
dyżur pełnią pracownicy Urzędu Miejskiego, a potem ochronę "bombowego”
miejsca przejmują strażacy. - To jednostki ochotnicze z Łękawy,
Zagórzyc i Gabułtowa. Będą pełnić całodobowe dyżury do poniedziałku do
rana, teren jest bezpieczny - zapewnia Czesław Kowalski.
Adam LIGIECKI
źródło: 