Starcie liderów w Kazimierzy
2007-10-19 16:52:05

Burmistrz i starosta walczą o mandat posła. - To są wybory, nie 'wojna na górze' - zapewniają zgodnie.


Kazimierza Wielka sięga po liderów. To jedyne miasto w regionie
świętokrzyskim, które do niedzielnych wyborów do Sejmu wystawia szefów
obu samorządów: gminnego i powiatowego.
Burmistrz Adam Bodzioch i starosta Jan Nowak startują z tego samego pułapu. Choć reprezentują różne ugrupowania.

kazimierza_liderzy1.jpg
Starosta Jan Nowak (z lewej)
i burmistrz Adam Bodzioch są gotowi do niedzielnego starcia w wyborach
parlamentarnych. (A. Ligiecki)


SAMORZĄDOWCY DO SEJMU

Adam
Bodzioch kandyduje z listy Platformy Obywatelskiej. Jan Nowak jest
liderem lokalnych struktur Polskiego Stronnictwa Ludowego.

Zadaliśmy
obydwu kandydatom te same pytania. Po pierwsze - czy to dobrze, że
liderzy lokalnego samorządu ubiegają się o mandat w parlamencie?
-
Uważam że tak, nie widzę w tym niczego złego. Nigdy nie oszukiwałem
wyborców. Mam spore doświadczenie w pracy w samorządach - podkreśla Jan
Nowak - a jestem przekonany, że "duch samorządowy” w Sejmie bardzo by
się dzisiaj przydał.
- Moim zdaniem - tak. Uważam, że to dobrze,
jeśli przedstawiciele małych ośrodków, jak nasza Kazimierza, mogą mieć
coś do powiedzenia w Warszawie. Sytuacja wygląda inaczej, jeśli mówimy
o liderach dużych samorządów, jak Kielce czy Gdańsk - zastrzega się
Adam Bodzioch.

BARWY KAMPANII

Burmistrz startuje pod
hasłem "Solidność, wiedza i doświadczenie”. Z kolei starosta apeluje
"Postawmy na normalność!”. Jak oceniają swoją kampanię wyborczą?
-
Termin wyborów parlamentarnych mnie zaskoczył. Wypadły akurat na
początku kadencji samorządów - zauważa Adam Bodzioch. - Jeśli chodzi o
kampanię, była skromna. Nie chciałem, by moje kandydowanie do Sejmu
przyniosło uszczerbek w pracy samorządu, którym kieruję.

-
Traktuję wybory do Sejmu poważnie. Uważam, że przygotowałem dobrą
kampanię. Że udało mi się dotrzeć do ludzi. Przekazać moje wartości,
wartości partii, którą reprezentuję - ocenia Jan Nowak.

TO NIE JEST WOJNA

"Wojna
na górze” ma swoje reguły. Jeśli rywalizują działacze z górnej półki,
kolizja interesów jest nieunikniona. Zatem, kto komu może odebrać głosy
w niedzielę?
- To nie jest kazimierska "wojna na górze” -
protestuje Jan Nowak. - My z sobą nie walczymy. Szanuję pana
burmistrza, doceniam to co robi - podkreśla Jan Nowak. - A fakt, że
startujemy obydwaj, może tylko zmobilizować elektorat. Zachęcić ludzi
do pójścia w niedzielę do wyborów.

- Ja panu staroście w
Czarnocinie głosów na pewno nie odbiorę. Liczę się z tym, że starosta
może mi zabrać jakiś procent w Kazimierzy, ale w sumie każdy z nas ma
swój elektorat. Szanuję dokonania pana starosty - rewanżuje się Adam
Bodzioch. - Jesteśmy też równi stażem, jeśli chodzi o działalność w
samorządach.

MANDAT CZY SAMORZĄD?

Kandydowanie
do parlamentu stawia samorządowca przed wyborem: co potem? Głośnym
echem odbiła się decyzja wójta Pawłowa po zdobyciu mandatu posła
dobrowolnie zrezygnował z fotela na Wiejskiej. A kazimierscy kandydaci,
co wybraliby w takiej sytuacji: Sejm czy samorząd?

- Dla mnie to
oczywiste: mandat posła - deklaruje Jan Nowak. - Nie mogę oszukiwać
wyborców. Jeśli startuję w wyborach do Sejmu i zdobędę mandat, na pewno
poświęcę się pracy w parlamencie.

- Samorząd gminny ma już 16
lat. Przez ten czas okrzepł, wykształcił nowe kadry. Myślę, że z moją
skromną pomocą... znalazłby się w Kazimierzy dobry następca burmistrza
(śmiech). Jeśli zdobędę mandat poselski, wybiorę pracę w Sejmie -
zapewnia Adam Bodzioch.






Adam Ligiecki

 źródło: Echo

 



https://swietokrzyskie.info/printnews.php?id=2922