Wybitny muzyk z Australii szuka u nas korzeni swojej rodziny. Zamierza też pomagać szkole muzycznej i obiecuje koncerty.
Do Pińczowa przyjechał światowej sławy muzyk, kompozytor, dyrygent i
konstruktor instrumentów muzycznych Thomas Pinschof. Twierdzi, że jeden
z jego przodków miał związki z naszym miastem.
Thomas Pinschof przed
pińczowskim ratuszem w towarzystwie reportera Alexandra Lorenza z
telewizji austriackiej oraz Iwony Senderowskiej i Aliny Pełki z Urzędu
Miasta i Gminy w Pińczowie. (I. Imosa)
Dyrektor
artystyczny sekcji fletów australijskiej Mozart Orchestra w Melbourne -
którego nazwisko jednoznacznie wskazuje na związki z Pińczowem - chce
odnaleźć korzenie swojej rodziny. Zamierza też zadzierzgnąć bliskie
więzi z miastem, które nazywa się tak jak on.
Przyjedzie z koncertami
Tomas
Pinschof przyjechał do Pińczowa w towarzystwie reportera austriackiej
telewizji publicznej Alexandra Lorenza, który uwiecznia peregrynacje
muzyka po nadnidziańskim mieście.
- Pan Pinschof zwiedził
nasze zabytki - w tym kaplicę Santi Gucciego na Górze Świętej Anny -
oraz muzeum i zabytkową synagogę przy ulicy Klasztornej. Spotkał się
też w ratuszu z burmistrzem Włodzimierzem Badurakiem. Otrzymał od władz
miasta zestaw publikacji o Pińczowie i gadżetów promocyjnych.
Z wielką radością przyjął fakt istnienia w Pińczowie
Szkoły Muzycznej I stopnia. Natychmiast zadeklarował chęć szerokiej
współpracy i pomocy tej placówce. Zamierza także w przyszłości
odwiedzać Pińczów z koncertami z okazji naszych największych
uroczystości. Z kolei redaktor Lorenz deklaruje pomoc w nawiązaniu
współpracy z którymś z austriackich miast o podobnym charakterze. Na
początku planowana jest współpraca na szczeblu szkół i wymiana
młodzieży - mówi Iwona Senderowska, rzeczniczka prasowa pińczowskiego
ratusza.
Jakub Polak przodek Pinschofa
Thomas
Pinschof urodził się w Wiedniu, ale od ponad 40 lat mieszka w Australii
i współpracuje z melbourneńską Mozart Orchestrą jako dyrektor
artystyczny sekcji fletów. Skonstruował także słynny w świecie
instrument o nazwie "pinschofon”, który jest rodzajem fletu.
Gość
z Australii ma ogromny dorobek twórczy. Jego nazwisko znane jest
melomanom na całym świecie i łączy się z największymi wydarzeniami
artystycznymi.
- Wtorkowe popołudnie spędziliśmy w Archiwum
Państwowym w Pińczowie. Z relacji pana Pinschofa wynika, że jeden z
jego przodków - o nazwisku Jakub Polak - był słynnym rabinem we Lwowie
i miał związki z Pińczowem. W posiadanych przez mnie danych, wśród
nazwisk rabinów pińczowskich nie występuje osoba o nazwisku Polak.
Najstarsze dokumenty jakie znajdują się w pińczowskim Oddziale Archiwum
Państwowego pochodzą z 1825 roku.
Wiadomo, że potrzebne są
dane znacznie starsze, które mogłyby naprowadzić na ślad przodków
wybitnego muzyka i kompozytora. Pan Pinschof postanowił zatem, że w
niedługim czasie przyjedzie do Polski jego bliski kuzyn, który zajmie
się poszukiwaniami ich rodzinnych korzeni - mówi Jerzy Znojek, dyrektor
pińczowskiego Muzeum Regionalnego.
Thomas Pinschof jest zachwycony
miastem, które nazywa się tak, jak on. Z trudem, ale i satysfakcją
odczytywał treść tablic wiszących na ścianach ratusza.
Irena Imosa
źródło: 