Śmierdząca sprawa 2003-05-26 23:30:31
Co bardziej się opłaca: zbudować przydomowe szambo i regularnie wywozić z niego nieczystości czy też, robiąc perskie oko do przepisów i zarządzeń, wylewać ścieki "na dziko", prosto do kanalizacji miejskiej?
Jeśli za wykładnię wziąć zwyczaje części mieszkańców buskich ulic Łagiewnickiej, Jagiellońskiej i Hołdu Pruskiego, "racjonalne" wydawać się może... to drugie rozwiązanie. W każdym razie, plonem stu kontroli przeprowadzonych przez służby burmistrza było 28 mandatów karnych oraz pięć wniosków o ukaranie do Sądu Grodzkiego.
Poseł pyta
O "śmierdzącej sprawie" w rejonie Łagiewnickiej, Jagiellońskiej i Hołdu Pruskiego, w północnej części miasta, mówiło się od dawna. Tym bardziej, że mieszka tam wiele osobistości buskiego establishmentu: sędziowie, lekarze, biznesmeni.
Sprawa nabrała rozmachu kilka tygodni temu, kiedy zajął się nią poseł Zbigniew Nowak. Parlamentarzysta z Pińczowa złożył w buskim ratuszu dwa konkretne pytania - czy nie dochodzi do sytuacji, że mieszkańcy tych trzech ulic odprowadzają ścieki wprost do kanalizacji deszczowej, oraz - dlaczego na terenie nieruchomości nie ma szamb doraźnych, które byłyby opróżniane na zlecenie?
Zacznijmy do początku. Teren, na którym znajdują się ulice Łagiewnicka, Jagiellońska i Hołdu Pruskiego, został przeznaczony pod budownictwo jednorodzinne w latach 60. Niedługo potem niczym grzyby po deszczu zaczęły piąć się w niebo eleganckie wille. Kanalizacji sanitarnej nie było tam w ogóle, istniała jedynie sieć kanalizacji ogólnospławnej, do której można było zarówno odprowadzać wody powierzchniowe, jak i ścieki. Taka sytuacja utrzymywała się do 1993 roku, do chwili oddania do eksploatacji miejskiej oczyszczalni ścieków. Z tym, że w pierwszym okresie oczyszczano tam ścieki jedynie ze zlewni południowej. Północna część miasta sieci sanitarnej w ciągach ulic nie ma do dzisiaj.
Ścieki do Wisły?
Zgodnie z przepisami, każdy nowo oddany do użytku budynek mieszkalny w północnej części miasta musiał być wyposażony w szambo. Jednak nie wszyscy właściciele nieruchomości, jak się okazuje, respektowali to zarządzenie. Niektórzy wręcz próbowali "na dziko" podłączać swoje szamba do... kanalizacji deszczowej.
Smaczku całej sprawie dodaje fakt, że kanalizacja ogólnospławna w północnej części miasta ma swoje ujście do cieków naturalnych - lokalnej rzeczki Sanicy, która wpływa do Czarnej Staszowskiej, a ta z kolei do Wisły. Niewykluczone zatem, że ścieki i nieczystości z buskiej kanalizacji miejskiej trafiały... prosto do "królowej polskich rzek".
Posłuchajmy, co mają do powiedzenia służby odpowiedzialne za ochronę środowiska w buskim kurorcie.
- Gmina jest odpowiedzialna za przeprowadzanie kontroli w zakresie gospodarki odpadami, powstałych w nieruchomościach. Bezpośrednio zajmuje się tym natomiast Straż Miejska. Gmina Busko, podobnie jak cały nasz kraj, działa w oparciu o niesamowitą liczbę nowych przepisów prawnych. Ich egzekwowanie wymaga czasu, nakładu pracy oraz odpowiedniej liczby służb. My dysponujemy tym, co mamy - wyjaśnia Władysław Mucha, naczelnik Wydziału Rolnictwa i Ochrony Środowiska buskiego Urzędu Miasta i Gminy. - Dlatego prace kontrolne prowadzimy w takim układzie, na ile stać nas to wykonać. Z ponad czterech tysięcy nieruchomości na terenie miasta i gminy jesteśmy w stanie skontrolować je nie częściej, niż raz w roku.
Kary dla niepokornych
Zgodnie z uchwałą Rady Miejskiej o utrzymaniu czystości i porządku, prowadzone są regularne kontrole w zakresie gospodarki odpadami komunalnymi, stałymi i ciekłymi. Dotyczy to także mieszkańców ulic Łagiewnickiej, Jagiellońskiej i Hołdu Pruskiego.
W latach 2001 i 2002 odbyło się tu 100 kontroli. Za nieprzestrzeganie warunków określonych przepisami niektórzy właściciele zostali ukarani.
I tak plonem 44 kontroli na ulicy Łagiewnickiej było 16 mandatów karnych oraz dwa wnioski o ukaranie do Sądu Grodzkiego. Ulicę Jagiellońską kontrolowano 30 razy, w wyniku czego udzielono osiem mandatów i skierowano do Sądu Grodzkiego dwa wnioski o ukaranie. Na ulicy Hołdu Pruskiego zostało przeprowadzonych 16 kontroli - udzielono cztery mandaty karne, sporządzono też jeden wniosek o ukaranie.
- Zdaję sobie sprawę, że nasze kontrole mogą być w części nieskuteczne, a niektórzy właściciele posesji dopuszczają się zrzutu ścieków. Każdorazowe zgłoszenie w takiej sprawie jest wykorzystywane w trybie postępowania administracyjnego - dodaje naczelnik Mucha.
Koniec problemów?
Być może to już koniec problemów w "śmierdzącym trójkącie". W czerwcu bowiem ma ruszyć budowa kanalizacji sanitarnej w tym rejonie. Termin zakończenia inwestycji, realizowanej z udziałem środków pomocowych Unii Europejskiej, zaplanowano na czerwiec 2004 roku.
Adam LIGIECKI
źródło: Echo Dnia |
|
|