W Kurozwękach są już plany stworzenia nowych atrakcji dla turystów. Pomagają w tym profesorowie i studenci z Polski i Niemiec.

Jeszcze w tym roku w pałacu zacznie straszyć. Nasi rozmówcy – Martin Popiel i Witold Świtalski - nie chcieli zdradzić szczegółów. Z wyrazu twarzy wynika, ze może być ciekawie. (M. Jarosz)
Zespół Pałacowy w Kurozwękach słynie przynajmniej z dwóch atrakcji, których nie ma nigdzie indziej. Ale w ciągu kilku lat liczba ta może być potrojona.
Bizonlandia w Kurozwękach przyciąga rocznie grubo ponad sto tysięcy turystów. I nie ma się czemu dziwić. Tylko tutaj można zobaczyć bizony na żywo, a są one niejako wizytówką tego miejsca.
Ale turyści przyjeżdżający do podstaszowskich Kurozwęk mogą także zwiedzić odnawiany Zespół Pałacowy, obejrzeć mini zoo lub zabłądzić w kukurydzianym labiryncie Euro 2012.
Ale jak się okazuje, ambicje związane z rozwojem turystyki w tym właśnie miejscu są dużo większe. O kilka z nich zapytaliśmy Martina Popiela - spadkobiercę i gospodarza oraz Witolda Świtalskiego, który zajmuje się zdobywaniem pieniędzy na realizację nowych pomysłów.
WULKAN POMYSŁÓW
Niemal wszystkie nowe pomysły na poprawienie atrakcyjności Zespołu Pałacowego, to owoc współpracy, jaką podjęto z profesorami i studentami z Politechniki Krakowskiej oraz politechniki z Frankfurtu nad Menem.
- Współpraca zrodziła się poprzez moje kontakty w Niemczech. Jeden z moich kolegów zaproponował mi spotkanie z profesorem wulkanologii, pracującym na Teneryfie. Pomyślałem, że zwariował, przecież tu nie ma wulkanów - mówi uśmiechnięty Martin Popiel. - Jednak spotkanie przerodziło się w stałą współpracę - dodaje.
Kilka dni temu w Kurozwękach odbyło się kolejne spotkanie studentów i profesorów dotyczące nowych pomysłów na rozwój turystyki w tym miejscu.
DO KUROZWĘK NA KAJAKI? CZEMU NIE!
Pierwszym z nich jest odnowienie sieci nawadniającej pomiędzy rzeką Czarną, a kanałem Młynówka. Zespół pałacowy leży w widłach tych małych rzek. Po powodzi z 2001 roku, która nawiedziła to miejsce, zaczęto się zastanawiać, w jaki sposób można by się przed tym uchronić.
Pomysły studentów oraz badania przez nich wykonane dowiodły, że można połączyć przyjemne z pożytecznym. Wykonano projekt inwestycji, który zakłada odbudowę tak zwanej Młynówki nadanie jej pierwotnego charakteru. Jeszcze w latach 20 ubiegłego stulecia Młynówka zasilała siecią mniejszych kanałów okoliczne pola w wodę. W kilku stawach hodowano ryby. Przy okazji studenckich badań wyszło, że woda w Młynówce jest tak czysta, że można by spróbować hodowli raków czerwonych.
- Jeżeli inwestycja doszłaby do skutku zyskalibyśmy oprócz ekologii i większego bezpieczeństwa powodziowego kilka atrakcji turystycznych - mówi Witold Świtalski. - Na przykład kajakiem dookoła Kurozwęk. Trasa ponad 6 kilometrów - dodaje. Kiedy pierwsze kajaki pojawią się w Kurozwękach? - jeżeli wszystko się powiedzie to za dwa, może trzy lata - dodaje Martin Popiel.
W PAŁACU STRASZY
Ale to nie koniec ambitnych planów. Prawdopodobnie jeszcze w tym roku zmieni się oblicze piwnic i podziemnych korytarzy pod pałacem. Dotychczasowa wędrówka w ciszy murów może odejść w niepamięć. Dlaczego? Powstaną tam ścieżki historyczno - legendarne. Będzie dźwięk, światło i adrenalina. - Będzie się można trochę przestraszyć - mówi Świtalski.
Wchodzimy do środka. - Tutaj będzie woda i światło, tutaj głośniki - pokazuje Martin Popiel. - Będzie dużo ciekawiej - dodaje. Oprócz tego w podziemiach będzie również małe muzeum mundurów wojskowych. - Będzie mundur mojego ojca, stryja oraz kilka mundurów powstańczych - mówi Martin Popiel. Oprócz tego być może w przyszłym roku powstanie izba pamięci rodziny Popielów oraz Czapskich.
LABIRYNT, WYŚCIGI, LODOWISKO
Dużą popularnością cieszy się labirynt w kukurydzy. W przyszłym roku będzie on znacznie powiększony. Już teraz do mini zoo sprowadzono lamy i osła. Kolejnym pomysłem na przyciągnięcie turystów mają być wyścigi, ale nie w wykonaniu koni, lecz… świń. - W Stanach Zjednoczonych jest to bardzo popularne - mówi Popiel. Jak dodaje, pierwsze wyścigi powinny być organizowane już za rok.
Większość atrakcji, jakie czekają na turystów odwiedzających Zespół Pałacowy w Kurozwękach, jest "czynna” w sezonie letnim. Zimą jest dużo gorzej. Dlatego wymyślono, że w zimie na korcie tenisowym powstanie lodowisko oraz wypożyczalnia sprzętu. - W zimie nie ma zbyt wielu atrakcji, dlatego lodowisko powinno mieć wzięcie - mówi Świtalski.
Przybędzie też kilkadziesiąt miejsc hotelowych. Do zaadaptowania zostanie najprawdopodobniej przeznaczony budynek Piwowarni.
Dochodzi do tego nowa koncepcja zagospodarowania terenów wokół pałacu. Na ostatnim spotkaniu studentów z Polski i Niemiec przedstawiono koncepcję zagospodarowania, wedle której cały teren podzielono na trzy strefy. Największy ruch turystyczny miałby zostać przeniesiony trochę dalej od pałacu, natomiast najbliższa jego okolica stanowiłaby cześć tak zwaną historyczną, z dużą dawką ciszy i spokoju.
SKĄD PIENIĄDZE?
Projektów na najbliższe kilka lat jest wiele. Skąd wziąć na to pieniądze? - Przede wszystkim fundusze unijne - mówi Świtalski. - Trzeba pisać dużo projektów, opisywać najdrobniejsze szczegóły, mamy już trochę doświadczenia - dodaje.
Wskazuje też na to, że w województwie nadchodzi dobry czas na rozwój turystyki i można uzyskać coraz więcej pieniędzy na różne cele.
- Jest możliwość tworzenia tak zwanych klastrów, czyli kilku podmiotów gospodarczych współpracujących z uczelniami. Będziemy chcieli zaprosić do współpracy nasze kieleckie uczelnie wyższe - mówi Witold Świtalski. Po co to wszystko? - Żeby było ciekawie, ładnie i przyjemnie - mówią zgodnie nasi rozmówcy.
Marcin Jarosz
źródło: 