Już szósty rok z rzędu, tradycyjnie w jesieni, podejmujemy walkę ze szrotówkiem, który niszczy przepiękne soleckie kasztanowce.
Szrotówek kasztanowcowiaczek, owad wprawdzie niewielki, bo zaledwie 4 mm, zaatakował 99% kasztanowców w Polsce. Wprawdzie prędzej czy później przyroda sama by sobie z nim poradziła, ale nie możemy ryzykować, że znikną z soleckiego krajobrazu stare aleje kasztanowców.

Walkę z tym niewielkim motylkiem podjęli praktycznie wszyscy mieszkańcy. W Solcu-Zdroju, jak na uzdrowisko przystało, preferujemy naturalną walkę ze szkodnikiem. Notabene naukowcy uważają, że właśnie ona jest najskuteczniejsza. Chodzi tu o dokładne jesienne i wiosenne wygrabianie i palenie opadłych liści kasztanowców, w których zimują poczwarki szrotówka. Młodzież szkolna całą akcję przeprowadza pod hasłem ,,Szrotówek na stos".
W tym roku dodatkowo wzdłuż ulicy 1 Maja i Daniewskich zastosowano na drzewach lepowe pułapki feromonowe. Zdania naukowców co do ich skuteczności są podzielone. Dlatego też w przyszłym roku wykorzystamy jeszcze inną broń. Otóż okazuje się, że naturalnym wrogiem szrotówka jest nasza pospolita sikorka, która z apetytem zjada szkodnika.
Spróbujemy jej w tym pomóc, zakładając na kasztanowcach budki lęgowe. Takie skrzynki trzeba przygotować najpóźniej do 15 marca ( przed sezonem lęgowym ) i umieścić na drzewach w odstępach co 30-50 m. Należy unikać strony zachodniej i południowo-zachodniej, ze względu na wiatr i zacinający deszcz.

Mimo, że nasze kasztanowce są w coraz lepszej kondycji, nie powtórzyło się już więcej dwukrotne kwitnienie, liście brązowieją coraz później, a drzewa wydają owoce, to przecież nie znaczy, że mamy osiąść na laurach i zaprzestać walki ze szkodnikiem.
Nic podobnego, W jesieni chwytamy za grabie, a w długie zimowe wieczory budujemy skrzynki lęgowe dla sikorek. A wszystko po to, aby widok pięknych alei kasztanowców przez długie lata cieszył nasze oczy.
(mpm)