Po naszej publikacji zaproszono nas na przejażdżkę drogą powiatową tylko z nazwy. Starostwo rozkłada bezradnie ręce.
- To jest droga sezonowa, można tędy jechać, kiedy jest dobra pogoda -
powiedział nam jeden z mieszkańców, gdy przyjechaliśmy do Łukawicy w
gminie Staszów, aby obejrzeć kolejną drogę, która w ewidencji widnieje
jako powiatowa.
Spadek, jaki otrzymał powiat staszowski po
dawnym województwie tarnobrzeskim, jest imponujący, chodzi tutaj przede
wszystkim o kwestie dawnych dróg wojewódzkich, które podarowano
powiatowi. Do naszej redakcji zadzwonił jeden z mieszkańców, który
powiedział nam, że droga na Poddębowiec jest o niebo lepsza niż
"powiatówka” z Łukawicy Dolnej do Wagnerówki.
DROGA WOJSKOWA
Pojechaliśmy
na miejsce, aby sprawdzić, jak jest faktycznie. Spotkaliśmy grupę
mieszkańców, którzy opowiedzieli nam o swoich kłopotach i o tym, że
przy każdej inwestycji są pomijani zarówno przez gminę, jak i przez
powiat.
Od Łukawicy Dolnej do Wagnerówki wiedzie prawie
trzykilometrowy odcinek drogi, który łączy gminę Staszów z gminą
Bogoria. - Ta droga w dawnym województwie tarnobrzeskim była wojewódzką
i wojskową jednocześnie. Stąd wiedzie do Wiśniówki - opowiada Eugeniusz
Góral, mieszkaniec Łukawicy. Wsiadamy do samochodu i jedziemy, droga
jest piaszczysta i wyboista. - To jeszcze nic. Pojedziemy dalej, to pan
zobaczy - mówi jeden z mieszkańców.
Po chwili wjeżdżamy w las
i jazda staje się coraz trudniejsza. Nie bez powodu droga miała status
wojskowej. Pomiędzy koleinami, przez doły jedziemy tak prawie dwa
kilometry, wreszcie wjeżdżamy już na równy asfalt. Tutaj jest już gmina
Bogoria.
20 KILOMETRÓW DO KOŚCIOŁA
Łukawica
Dolna należy do parafii w Szczeglicach. W linii prostej to zaledwie
kilka kilometrów, drogą asfaltową prawie 20. - Do weterynarza, po
paszę, po narzędzia najbliżej do Bogorii. Jeżdżę tędy nawet codziennie,
ale kiedy ostatnio padał deszcz, to nie było mowy o jeździe - mówi
Marek Zimoląg.
- To nie jest tylko droga przez las, z niej
korzysta wielu mieszkańców i z gminy Bogoria, i z gminy Staszów, bo
jest najkrótsza, ale jej stan... sam pan widzi - dodaje Stanisław
Bosiewicz. - Wiele lat staraliśmy się, żeby ktoś ją chociaż utwardził,
wyrównał, żeby dało się jechać. Mieszkańcy dodają, że już podobno były
plany, ale sprawa przepadła, a wraz z nią pieniądze na zrobienie
dokumentacji.
KOGO TO OBCHODZI
Za drogę nikt nie
chce się wziąć, ponieważ leży ona na styku dwóch gmin. Gmina Bogoria
doprowadziła asfalt do granicy lasu. Do granic gminy zostało niecałe
pół kilometra. Gmina Staszów musiałaby zrobić prawie 2 kilometry. Cóż z
tego, skoro droga jest powiatowa. Wszakże burmistrz Iskra wyraził chęć
dołożenia się do remontu, jednak w tym roku starostwo nie ma na to
pieniędzy. Mieszkańcy jednak twierdzą, że ani burmistrza, ani starosty
ich problem nie interesuje.
I - jak dodają - taka sytuacja nie
trwa od dziś. Mieszkańcy pokazali nam jeszcze inne miejsce. Droga
prowadząca przez wieś jest w dużej mierze dziełem ich determinacji,
odcinek drogi został usypany ponad metr w górę. Materiałem był tak
zwany niesort z kopalni w Jurkowicach. Mieszkańcy przez kilka miesięcy
sami usypywali sobie drogę. Dzięki temu można nią w ogóle przejechać, a
woda po deszczach spływa niżej. Jedyny obiekt sfinalizowany przez gminę
w ubiegłym roku to most, po niedawnych deszczach ziemia na środku
zapadła się i teraz jest tam wielka dziura. Trzeba jechać na własne
ryzyko.
"WOJEWÓDZKIE” WIANO
Starostwo rozkłada
bezradnie ręce. Po likwidacji województwa tarnobrzeskiego prawie połowa
wszystkich dróg powiatowych nie spełnia podstawowych wymogów. - Takich
dróg mamy w powiecie bardzo dużo i to jest rzecz nienormalna - mówi
Romuald Garczewski, starosta powiatu.
- Są jeszcze
miejscowości w powiecie, do których dojazd jest bardzo trudny i tym w
pierwszej kolejności musimy się zająć. - Nie jesteśmy w stanie
wszystkich dróg naprawić w ciągu dwóch lat - dodaje starosta. Józef
Kręcisz, dyrektor Zarządu Dróg Powiatowych w Staszowie, powiedział nam,
że remont tego odcinka mógłby się odbyć najwcześniej w przyszłym roku.
- Ją trzeba wykonać od podstaw, to zwykła polna droga - dodaje. Szanse
będą jeszcze większe, jeżeli uda się uzyskać porozumienie pomiędzy
gminami i starostwem. Rozmowy trwają.
Marcin Jarosz
źródło: 