Z Pacanowa do Los Angeles
2018-11-07 10:25:14

Dyrektor Europejskiego Centrum Bajki im. Koziołka Matołka Karolina Kępczyk rozmawia z malarką Anną Osiecką.



Pada. Zimno. Jesienna plucha w Pacanowie. Ja bez słońca nie działam, więc jadę na spotkanie z artystką po energię. Mieszka nad Wisłą. Pochodzi z Krakowa, jest absolwentką Akademii Sztuk Pięknych, od dwóch lat mieszka w Kępie Lubawskiej na terenie gminy Pacanów. Umawiałyśmy się od pół roku i wreszcie…

osiecka.jpg

osiecka1.jpg

W domu, a zarazem pracowni malarskiej jest ciepło. Od progu wita mnie przesympatyczna osóbka o śmiejących się oczach – Anna Osiecka. W porcelanowym imbryku parzy się herbata, na stole dziergany obrus, dynie, zasuszone kwiaty. W tle transowa muzyka. Jemy orkiszową domową szarlotkę i galaretkę z truskawkami z ogrodu artystki. Jest przytulnie jak u babci. Bo Pani Anna wyznaje zasadę rodzinną: Trzeba ugościć! I ta gospodyni od szarlotki i truskawek wkrótce ma wystawę w USA! Jak się to robi?



Czego
słuchamy?



To
grupa „Morphine”, trio z Cambridge (USA). Zaczęli w latach
90-tych.




To
ważna dla Pani muzyka? Przypomina mi „Archive”, którego słucham
i jeżdżę na koncerty.



Bardzo
lubię, słucham malując. Słucham różnej muzyki: jazz, klasyczną,
rock, industrial, pop z lat 80-tych, Morphine to trio łączące
elementy stylistyki rocka z elementami bluesa i jazzu. Skład: Mark
Sandman, założyciel, który już nie żyje, Dana Colley, Jerome
Deupree, Billy Conway.




Artystka
po ASP zostawia artystyczny Kraków, bohemę, dla małej wioski w
Świętokrzyskim. To dość nietypowe. O co tu chodzi?



Lubię
wieś. Inspiruje mnie twórczo. Uspokaja. Daje siłę. Cała moja
rodzina to artyści. Jesteśmy wrażliwcami.




No
dobrze, ale są też piękne podkrakowskie wioski, tereny
podmiejskie.



Poza
zasięgiem cenowym. Ofertę w Świętokrzyskim znaleźliśmy w
Internecie. Przeniosłam się razem z rodzicami. Jestem bardzo
rodzinna. Chcieliśmy być razem. Brat mieszka w Anglii, sprzedaż
dużego domu w Krakowie pomogła rodzinie finansowo.




Przepraszam
za dygresję. Przeżywam teraz deja vu. Pamiętam, gdy ponad osiem
lat temu 15 sierpnia 2010 roku przeprowadzałam się z Krakowa do
Pacanowa, wszyscy mnie pytali: Po co? Projekt i idea Centrum Bajki
mnie zachwyciły.



Pani
też 15 sierpnia?




A
Pani?



Tak.




Dobre
daty. Jak się mieszka?



Bardzo
dobrze. Cudowna natura. Wspaniali sąsiedzi. Jest Centrum Bajki.
Widzę perspektywę.




Dom
jest jednocześnie pracownią?



Teraz
tak. W przyszłości marzę, aby w stodole na podwórku stanęła
galeria, przestrzeń do warsztatów z dziećmi, artystyczna
kawiarnia, miejsce, gdzie ludzie spotkają się z ludźmi i ze
sztuką.




Doskonały
pomysł, bardzo spójny ze strategią rozwoju Centrum Bajki. Będę
zatem częstym gościem nad Wisłą. Ta gmina potrzebuje kultury i
turystyki. Zaczęło Centrum Bajki, trzeba rozwijać twórcze i
biznesowe idee. Trzymam kciuki. Pani malarstwo jest bardzo
interesujące, bardzo regularne i mocno poukładane jak na artystkę.
Wciągające, trochę transowe, psychologiczne.



Mnie
fascynuje człowiek. Dobrze Pani odczytuje. Jestem zodiakalnym
Skorpionem, to ta dokładność i precyzja, interesuję się
psychologią stąd obrazy o dwoistości natury człowieka. W każdym
z nas mieszka taki Dr Jekyll i Mr Hyde. Moje obrazy też mówią o
drodze, te wszystkie spirale to drogi, szlaki, podróże, nitki
życia, losu. Cały czas musimy się z czymś zmagać, z drogą,
którą pokonujemy i która jest jeszcze przed nami, stąd określone
barwy, kontrasty, regularne powtórzenia. Droga to cel, ale też
nieskończoność.




Start
i meta?



Od
jakiegoś punktu zaczynamy podróż. Gdzieś ją kończymy.




Zajmijmy
się człowiekiem. Gdzie on jest w Pani malarstwie?



Nie
przedstawiam człowieka jako persony, postaci. Pokazuję to, co w
środku targa człowiekiem. Mamy w sobie tę dobrą naturę,
szlachetną, która chce czynić dobro, wszystkim: sobie, zwierzętom,
ziemi, ale mamy też w sobie taką totalną zołzę. Ja w sobie ją
mam i Pani też. Mamy swoją mroczną naturę, która jest częścią
naszego charakteru. Bez tego nie funkcjonowalibyśmy normalnie.
Dwoistości się ze sobą kłócą, ale żyją w harmonii. Człowiek
ma zawsze wybór i nieustannie się miota.




I
to zafascynowało Amerykanów?



Byłam
dopiero co po obronie magisterki na ASP. Zmęczona po dyplomie, ale
do Desy obiecałam dać jeden z dyplomowych obrazów.
Obraz 
Sol dobrze
się sprzedał i wtedy odezwała się do mnie MS Gallery. To był
grudzień. Zauważyli moje prace na portalach społecznościowych,
grupach tematycznych. Internet pomaga sztuce. Wysyłam fotografie
swoich prac do galerii w Polsce i na świecie, biorę udział w
konkursach. Otrzymałam wyróżnienie na prestiżowym II Przeglądzie
Sztuki Współczesnej Nowa Awangarda, organizowanym przez Fundację
Eko-Art Silesia i Galerię Szyb Wilson.









Ile
prac zostanie zaprezentowanych w MS Gallery?



Osiem.
Spójny cykl moich abstrakcji.
Obrazy 
GargantuaMalumAtomusAraneumSpectare
I
Spectare
II
OcasusOre.
Wszystkie prezentują moje wewnętrzne przemyślenia. 
Malum odnosi
się do owocu. Bo owoc może być jadalny lub zatruty. 
Gargantua jako
coś ogromnego, gdyż zmagam się z nadwagą od wielu lat, a artysta
poprzez sztukę mówi o sobie. Obraz przedstawia wielki krytyczny
balon ze spiralą, która się powiększa i wciąga wszystko do
środka. 
Atomus to
moja wizja wnętrza atomu i reakcji, które mnie zajmują – fizyki
i kosmosu. Wszyscy składamy się z atomów. 
Araneum to
pajęczyna i znowu o mnie – mam arachnofobię, panicznie boję się
pająków. Artysta wciąż mówi o sobie. Ja nie chodzę do
psychologa. Maluję obrazy.









Bardzo
ilustracyjne przedstawienie. Jak długo będą prezentowane Pani
prace w Los Angeles?



Standardowo
przez miesiąc, a następnie trafią do sprzedaży. Mam roczną umowę
z MS Gallery.




Ceny
ustalone?



Tak
są już wynegocjowane z Galerią. Jestem zadowolona, choć Galeria
bierze 50 proc.




Jak
wyglądała logistyka, transport?



Wszystko
po mojej stronie, pancernie zapakowane . Transport lotniczy.
Najtrudniejsze i najbardziej czasochłonne jest pakowanie. Delikatne
ściągnięcie płótna, zwijanie zewnętrzną stroną z dużą
ilością pianki, folii, stretchu, wszystkiego co ochroni obraz.
Galeria samodzielnie je oprawi.

osiecka2.jpg

osiecka3.jpg





Wystawa
jest niespotykaną promocją Pani twórczości. Staje się Pani
ambasadorką polskiej współczesnej kultury i sztuki. Gratuluję!
Amerykanie są ciekawi polskiej kultury.



My
jesteśmy cały czas dla Amerykanów egzotyczni. A młodzi artyści
są odważni, już się nie boją. Amerykanie postrzegają nas przez
pryzmat Solidarności i ’89 roku.




Zapraszam
do organizacji wystawy Pani prac w Centrum Bajki w przyszłym roku.



Zgoda.
Przygotuję prace.




Dziękuję
za rozmowę. Życzę pulsującej weny, siły świętokrzyskiej
wierzby i żywiołu Wisły. Życzę dobrych i prawdziwych ludzi
wokół.



Dziękuję.



Rozmawiała
Karolina Kępczyk








https://swietokrzyskie.info/printnews.php?id=27718