Marszałek Donald Tusk w Busku Zdroju 2003-05-13 20:00:08
Niewiele ponad godzinę trwało niedzielne spotkanie Donalda Tuska z mieszkańcami Buska Zdroju. Wicemarszałek Sejmu, przewodniczący Platformy Obywatelskiej namawiał mieszkańców kurortu i kuracjuszy do głosowania na "tak" w czerwcowym referendum w sprawie przystąpienia Polski do Unii Europejskiej.
Donald Tusk przyjechał do Buska prosto z Końskich. Spotkanie odbyło się w wypełnionej po brzegi sali widowiskowej Domu Kultury. Na widowni zajęli miejsca m.in. poseł Konstanty Miodowicz, radny Sejmiku Wojewódzkiego Konrad Łęcki, starosta Jerzy Kolarz, burmistrz Stefan Komenda oraz przewodniczący Buskiej Akcji Samorządowej Andrzej Zoch.
Po występie grupy artystycznej z Zespołu Szkół Ponadpodstawowych, która zaprezentowała program słowno-muzyczny poświęcony Unii Europejskiej, rozpoczęło się oczekiwane w napięciu przez publiczność "sam na sam" z marszałkiem. Honory gospodarza pełnił Andrzej Cupryjak-Socha.
Donald Tusk, który po raz pierwszy gościł w buskim kurorcie, odpowiadał na pytania rzeczowo, z niewymuszoną swobodą. Nie unikał trudnych tematów. Wiele wypowiedzi marszałka sala nagradzała burzliwymi oklaskami.

- O wizycie w Busku: - Z dużym wzruszeniem przyjąłem zaproszenie na spotkanie i to, że poświęciliście państwo swój czas, aby porozmawiać o tym, co dla Polski teraz najważniejsze. Po tej decyzji, 8 czerwca, trzeba bowiem będzie znaleźć sobie miejsce w nowej Europie. Z gorącą wiarą twierdzę, że Europa to nasza szansa, a Polska to nasz dom.
- O przekonywaniu: - Nie zamierzam przekonywać wątpiących, żeby głosowali na "tak". Będę natomiast przekonywał wątpiących, by poszli do referendum. To bardzo ważne, bowiem jeśli nie będzie 50-procentowej frekwencji decyzję za Polaków podejmie parlament.
- O parlamencie: - Czasami wstydzę się, że jestem posłem tego parlamentu. Dlatego, podobnie jak wielu Polaków nie chciałbym, żeby tę najważniejszą w dziejach nowożytnej Polski decyzję musiał podejmować za nas Sejm. W takiej sytuacji wszyscy mielibyśmy wielkiego moralnego kaca.
- O unijnej Lidze Mistrzów: - Mam w sobie cały ocean wątpliwości dotyczących Unii Europejskiej. Razi mnie przesadna biurokracja, arogancja niektórych polityków. Jednak miliony Europejczyków dobrze życzą Polakom. Dlatego uważam, że to wielka szansa, ale i większe wymagania. Unia to jak piłkarska Liga Mistrzów. Grają w niej tylko najlepsi.
- O Millerze i Macierewiczu: - Kiedy premier Leszek Miller mówi: "Idźmy do Europy", to nie chce mi się iść na głosowanie. Ale jeśli Antoni Macierewicz mówi: "Nie idźmy do Europy"... natychmiast chce mi się głosować za Unią Europejską. Jestem pewien, że gdyby dopuścić do telewizji eurosceptyków, panów Pęka czy Macierewicza, byłaby to najlepsza propaganda integracji europejskiej!
- O Siedlcach i Strasburgu: - Moim zdaniem, problem Polaków leży nie tyle w dostosowaniu naszych praw do praw unijnych, co w sferze codziennych standardów, kulturze codziennego bycia. Jeśli porównamy szalet publiczny w Siedlcach i Strasburgu - to jest właśnie droga do Europy, którą będziemy musieli pokonać.
- O cudach i katastrofie: - Cudów czy katastrofy nie należy oczekiwać. W ciągu dwóch, trzech miesięcy po wejściu do Unii żadnych istotnych ruchów cen nie odczujemy. Myślę, że najwyżej podrożeją papierosy, a potanieje wino. Pierwszy rok będzie najtrudniejszy. Dlatego trzeba odbudować wiarę w siebie. Z tą wiarą damy sobie radę ze wszystkimi Europejczykami.
- O szansach Buska: - Trudno jest w tej chwili powiedzieć precyzyjnie, co zyska Busko na wejściu do Unii Europejskiej. Niektóre regiony tę szansę wykorzystają, inne - poprzez gapiostwo, lenistwo czy brak pomysłów władz samorządowych - nie. Dlatego musicie tutaj sami pilnować swoich samorządowców.
Po zakończeniu spotkania Donald Tusk wybrał się na spacer alejkami parku zdrojowego. Odwiedził też reprezentacyjne sanatorium "Marconi", oprowadzany przez szefową promocji i marketingu buskiego uzdrowiska Alicję Bednarską. O godzinie 19.30 udał się na uroczystą kolację w hotelu "Gromada". Wieczorem marszałek Tusk opuścił buski kurort i skierował się na Śląsk. Wczoraj gościł w Katowicach, Gliwicach i Jaworznie.
Adam LIGIECKI
źródło: Echo Dnia |
|
|