Ulewa za nami, idzie fala
2007-09-08 13:16:34

Podtopione ulice i posesje po nocnej ulewie, a dziś ma przybrać Wisła.


Trzy zalane szkoły w powiecie staszowskim, trzy stodoły spalone od
piorunów, stan ostrzegawczy na kieleckiej Bobrzy - to bilans nocnej
ulewy i burzy. Nad region świętokrzyski nadciąga jeszcze fala
powodziowa z Podkarpacia.


idzie_fala1.jpg
Stan powodzi na Kamiennej w
Wąchocku będzie wtedy, gdy woda w rzece sięgnie dolnych krawędzi mostu
wzdłuż ulicy Kolejowej. (K. Cuch)


- Po nocnej ulewie z czwartku na
piątek odebraliśmy ponad 40 zgłoszeń o zalanych piwnicach, posesjach i
połamanych drzewach - powiedziała Magdalena Porwet, rzecznik
świętokrzyskiej straży pożarnej. - Najwięcej z powiatów: staszowskiego,
koneckiego, kieleckiego, ostrowieckiego, starachowickiego i
sandomierskiego.

PIORUN UDERZA
Wszystko zaczęło się od
nocnej burzy. To właśnie wtedy piorun uderzył w stodołę w
Sichowie-Kolonii w powiecie sandomierskim. Spłonęły maszyny rolnicze.
Po kilkudziesięciu minutach zapaliła się stodoła w Lubani koło
Chmielnika, a około godziny czwartej piorun uderzył w budynek
gospodarczy w miejscowości Małe Jadło w powiecie ostrowieckim.
Nawałnica powaliła również drzewo na renault lagunę w Skrzypaczowicach
w powiecie sandomierskim. W Sichowie Dużym w powiecie staszowskim woda
zalała piwnice Szkoły Podstawowej i Zespołu Szkół Rolniczych. W
Łubnicach zalane zostało gimnazjum. Strażacy musieli również wyciągać
opla, który utknął w rozlewisku na ulicy Nadrzecznej w Starachowicach.
W samochodzie była matka z dziećmi. Podtopiona została również ulica
Bałtowska w Ostrowcu. W Małoszowce w powiecie kazimierskim trzeba było
usuwać zator pod mostem. W Bielinach woda zalała posesję. Strażacy
musieli bronić również poczty w Kazimierzy Wielkiej, bo groziło, że
woda zaleje agregator prądotwórczy w piwnicy. W Starachowicach na ulicy
9 Maja woda wdarła się do szybu i spowodowała zwarcie instalacji
elektrycznej.

FALA NA WIŚLE
Szacuje się, że w piątek w
Świętokrzyskiem spadło 30 litrów wody na metr kwadratowy. Ogłoszono
drugi, najwyższy stopień zagrożenia powodziowego. - Zagrożeniem są nie
tyle opady, ale fala powodziowa, która zmierza do nas z górnej Wisły -
mówił Krzysztof Bartosz, szef Centrum Zarządzania Kryzysowego Wojewody.
- W piątek tylko na rzece Bobrzy odnotowaliśmy przekroczony stan
ostrzegawczy o 10 centymetrów. Fali spodziewamy się w nocy z piątku na
sobotę albo w sobotę rano. Wisła na szczęście jest obwałowana, ale woda
może wezbrać w jej dopływach.
Stan rzek jest przez cały czas
monitorowany. - Na przykład w Wąchocku nie ma zagrożenia, ale jak dalej
popada, może dojść do podtopień. Opady mogą utrudnić budowę zbiornika
retencyjnego na Kamiennej - mówi Michał Markowski, kierownik referatu
Urzędu Miasta i Gminy Wąchock.

Ze zbiorników przeciwpowodziowych
w Borach i Wiórach obsługa zrzuca więcej niż zwykle wody. - Mimo
intensywnych opadów poranne odczyty na wodowskazach nie ujawniły
znaczących przyborów, a stany wody w Kamiennej nie sięgają
ostrzegawczych - uspokaja Artemiusz Wojtowicz z ostrowieckiego
inspektoratu Regionalnego Zarządu Gospodarki Wodnej w Warszawie. Na
Wiórach przybyło co prawda 5 centymetrów wody, ale tu rezerwa liczona
jest w milionach metrów sześciennych. - Z Brodów wypływa około trzech
metrów sześciennych wody, a z Wiór jeden metr sześcienny na sekundę,
trzy razy więcej niż normalnie, ale są to ilości bezpieczne - zapewnia
Artemiusz Wojtowicz.

W Skarżysku na nowo wybudowanej ulicy 1
Maja studzienki kanalizacyjne nie nadążały ze zbieraniem wody po
intensywnych deszczach. Na szczęście do zalania domów ani podtopień na
terenie powiatu skarżyskiego nie doszło. - Zagrożenie istniało tylko na
zalewie Bernatka w Skarżysku, gdzie zbiornik nie mógł pomieścić
spływającej z lasu masy wody. Nasi strażacy pracowali przy upuście,
obniżono zastawki i sytuację udało się opanować - poinformował nas
kapitan Michał Ślusarczyk, rzecznik prasowy Komendy Powiatowej
Państwowej Straży Pożarnej w Skarżysku.

ZA KILKA DNI NA NIDZIE
Przybrała
Nida, ale mieści się w korycie. Pińczowscy strażacy oceniają, że fala
kulminacyjna na Nidzie pojawi się w tym rejonie za dwa, trzy dni. Na
razie pojawiły się niewielkie rozlewiska na łąkach w okolicach
Zakrzowa, Krzyżanowic czy Chrobrza.

O ile powodzi na wielką
skalę trudno zapobiec, o tyle można zmniejszyć skutki lokalnych
podtopień. - Cały czas apelujemy o udrażnianie rowów, przepustów,
zapewnianie odpływu wody z posesji - mówi Krzysztof Bartosz. - Domy
narażone na zalanie można zabezpieczać workami z piaskiem. Ciągle
jednak zdarzają się takie sytuacje, jak w okolicach Osieka. Tam jeden
gospodarz nie pozwolił przekopać rowu biegnącego przez wiele posesji i
jest problem.






Małgorzata Pawelec, /CuK/, /MIO/, /TeZ/, /BOL/

 źródło: Echo

 



https://swietokrzyskie.info/printnews.php?id=2708