21 października idziemy na głosowanie. W Świętokrzyskiem wybierzemy 16 posłów i trzech senatorów. Sejm piątej kadencji skończył swój żywot. Przez długi czas targały nim konwulsje. Dwa lata politycznej jatki za nami. Jednak czeka nas kolejna. Kampania będzie wyjątkowo ostra.
Od początku obfitowała w szereg konfliktów i kryzysów. Zaczęło się
zaraz po wyborach, gdy nie powołano oczekiwanej koalicji zwycięzcy
wyborów z 2005 roku - Prawa i Sprawiedliwości i Platformy
Obywatelskiej. PiS musiał szukać parlamentarnej większości. Zdecydowano
się na koalicję z Samoobroną i Ligą Polskich Rodzin. Zanim jednak do
tego doszło, partie zawiązały pakt stabilizacyjny, który był kruchy i
co rusz grożono jego zerwaniem. Gdy już koalicja powstała, zapowiadano,
że będzie rządzić do końca kadencji, a nawet po kolejnych wyborach.
Potem
było już tylko gorzej, wybuchła afera z taśmami Renaty Beger.
Wicepremiera Andrzeja Leppera wyrzucano z rządu, by ponownie go doń
powołać. Trwała walka na słowa, czasem niewybredne. Kolejnym wstrząsem
na szczytach władzy były głosowania w sprawie zaostrzenia prawa
aborcyjnego. Wówczas szeregi PiS opuścił marszałek Sejmu Marek Jurek. W
trakcie zakończonej właśnie kadencji Polacy żyli też sprawami teczek i
ustawy lustracyjnej, której zapisy w większości zakwestionował Trybunał
Konstytucyjny. Tenże Trybunał przyznał także rację wójtom, burmistrzom
i prezydentom. Okazało się, że nie muszą opuszczać stanowisk dlatego,
że zbyt późno złożyli swoje oświadczenia majątkowe.
KULMINACJA
Ostatnie wydarzenia po akcji
służb w Ministerstwie Rolnictwa, zatrzymaniach byłego szefa policji
Konrada Kornatowskiego i ministra spraw wewnętrznych Janusza Kaczmarka
pokazały, że Sejm nie jest w stanie pracować konstruktywnie. Prawo i
Sprawiedliwość nie zdecydowało się na stworzenie rządu
mniejszościowego, argumentując, że nie miałby on szans na efektywną
pracę. Kluby Platformy Obywatelskiej, Sojuszu Lewicy Demokratycznej i
Prawa i Sprawiedliwości złożyły wnioski o samorozwiązanie Sejmu.
Przegłosowano je.
BRUDNA KAMPANIA
Przed nami kampania
wyborcza, będzie ona niezwykle krótka i raczej należy zapomnieć o
dyskusji programowej. Stan gorączki w polskiej polityce jest wielki.
Kampania już trwa na dobre. Są billboardy na ulicach i reklamowe spoty
w telewizji. Politycy się jednak pospieszyli. Państwowa Komisja
Wyborcza zwróciła uwagę, że przed oficjalnym wyznaczeniem terminu
wyborów kampania nie może się toczyć. Samorozwiązanie Sejmu nie jest
zatem końcem, lecz początkiem ponuro zapowiadającego się spektaklu.
Jarosław Skrzydło
źródło: 