Miał 3,26 promila alkoholu, w szoferce wiózł otwarte piwo i kierował ciężarówką - bezmyślność kierowcy zatrzymanego pod Włoszczową jest porażająca.
Ciężarowego mercedesa z naczepą włoszczowscy policjanci zatrzymali w
miejscowości Damiany, w gminie Moskorzew, w czwartek po godzinie 21. Za
kierownicą siedział 43-letni mieszkaniec województwa śląskiego. Lepiej
chyba powiedzieć: ledwo trzymał pion, bo jak się okazało, mężczyzna
miał w wydychanym powietrzu 3,26 promila alkoholu. Tłumaczył, że wraca
właśnie z Jarosławia do Częstochowy, do firmy transportowej, w której
pracuje. Po drodze zatrzymał się w Jędrzejowie i napił się tylko piwa
na parkingu…
Kierowca tej ciężarówki miał 3,26 promila alkoholu w wydychanym powietrzu. (policja)
Sądząc po wyniku, jaki pokazał alkotest, musiało
być tego piwa bardzo dużo. Na dodatek rzekome picie na parkingu nie
wystarczyło. - W szoferce mężczyzna miał otwartą puszkę piwa,
wypełnioną w trzech czwartych. Prawdopodobnie więc pił także jadąc -
mówi Artur Szkot, oficer prasowy włoszczowskiej policji.
Kierowca - który prawo jazdy ma od 25 lat - jednak
nie poczuł wyrzutów sumienia. Wprost przeciwnie - jak wynika z relacji
policjantów, nie tracił nadziei, że uda mu się wymigać od
odpowiedzialności. Zaczął funkcjonariuszom wciskać do kieszeni…
stuzłotowe banknoty po to, by puścili go w dalszą drogę. - Robił to
kilkakrotnie. Jeszcze po przewiezieniu do komendy usiłował wręczać
pieniądze oficerom - dodaje Artur Szkot. - W sumie 600 złotych.
Dopiero
gdy policjanci zawieźli go do szpitala, aby lekarz orzekł, czy można go
zamknąć w celi, kierowca zrozumiał, że to nie przelewki. - Będzie
odpowiadał za jazdę po pijanemu i za próbę przekupienia funkcjonariuszy
- wyjaśnia Artur Szkot. Mężczyźnie grozi do 8 lat więzienia.
/mow/
źródło: 