Albo okup, albo ogień! 2007-09-06 15:19:30
Żądali od właścicieli dziesiątek tysięcy złotych za ukradzione im auta. Wpadli i to z narkotykami...
10 tysięcy za zwrot jednego auta, 30 tysięcy - za oddanie dwóch mercedesów sprinterów - tyle przestępcom zapłacili mieszkańcy Staszowa za samochody, które im wcześniej skradziono. W tej sprawie za kraty trafiło już dwóch mężczyzn.
Pierwszego mercedesa złodzieje ukradli w Staszowie nocą z 24 na 25 lipca, dwa kolejne nocą z 9 na 10 sierpnia. Przestępcy skontaktowali się z właścicielami wozów, zażądali pieniędzy za ich zwrot. Zastrzegli, że jeśli ich nie dostaną, samochody zostaną spalone.
KASA NA DWORCU I dostali. Do przekazania pieniędzy doszło na dworcu w Staszowie i na przystanku autobusowym na trasie Staszów - Kielce. W obu przypadkach właściciele mercedesów mieli tu zostawić paczki z gotówką. I tak się stało. Jeden mercedes "kosztował” 10 tysięcy złotych, dwa kolejne łącznie 30 tysięcy.
- Do przekazania pieniędzy doszło - mówi komisarz Krzysztof Skorek z biura prasowego Komendy Wojewódzkiej Policji w Kielcach. W związku z tą sprawą policjanci zatrzymali dwóch młodych ludzi: 20- i 28-latka. - Obu przedstawiono zarzut wymuszenia okupu oraz wyłudzenia pieniędzy. Za to grozi do 10 lat więzienia - mówi nadkomisarz Andrzej Sałata, zastępca komendanta powiatowego staszowskiej policji. Podczas przeszukania stodoły, z której - zdaniem policji - korzystali mężczyźni, znaleziono m.in. sześć samochodowych modułów komputerowych, częściowo spalone tablice rejestracyjne od kilku aut, a także pistolet gazowy, kominiarkę, nożyce do cięcia metalu, łamaki służące złodziejom do pokonywania zamków w autach.
NARKOTYKI TEŻ BYŁY To jednak nie był koniec, funkcjonariusze przywieźli do komendy jeszcze trzech młodych ludzi: 17-latka i dwóch 19-latków, którzy z tamtymi dwoma być może współpracowali.
- Przypuszczamy, że cała grupa zajmowała się także przestępstwami narkotykowymi. W grę wchodzi posiadanie i handel - dodaje Krzysztof Skorek. U jednego z nastolatków funkcjonariusze znaleźli marihuanę, 100 tabletek ecstasy i pistolet gazowy. - Sprawa jest rozwojowa zarówno jeśli chodzi o wątek samochodowy, jak i narkotykowy - komentuje nadkomisarz Piotr Tafelski, szef staszowskiej policji.
/saba/ źródło: 
|
|
|