Uwaga, atakują szerszenie
2007-09-01 10:34:03

Dwóch strażaków wciąż przebywa w szpitalu, po tym jak w czwartek podczas interwencji pogryzły ich szerszenie. Wczoraj taki sam los spotkał mieszkańca wsi Skotniki. Specjaliści ostrzegają - spotkanie z szerszeniem może być niebezpieczne - i radzą, jak się przed nim bronić.



Wypadek w Skotnikach w powiecie buskim wydarzył się wczoraj po
południu. 53-letni mężczyzna podczas prac polowych wyorał gniazdo
został ugryziony około 20 razy. Przewieziono go do szpitala. Do
kieleckiego pogotowia tego lata zgłosiło się kilkanaście osób
pogryzionych przez szerszenie. Od początku roku strażacy usuwali
gniazda os i szerszeni ponad tysiąc razy.



szerszenie1.jpg
Fot. Tomasz Wawer / AG

 


- Rekordowy był sierpień, mieliśmy 700 interwencji. Dziennie takich
zgłoszeń mamy od kilkunastu do kilkudziesięciu. W czwartek padł rekord:
interweniowaliśmy 49 razy. Dziś takich zgłoszeń mieliśmy już 20 -
relacjonowała wczoraj po południu Magdalena Porwet, rzeczniczka
świętokrzyskiej straży pożarnej.



- Szerszeń jest największą w naszym kraju osą, może osiągać długość do
3,5 centymetra. Kto raz w życiu widział szerszenia, nigdy już nie
pomyli go z innym owadem - zapewnia Waldemar Żyła ze Śląskiego
Towarzystwa Entomologicznego. - Ich kokon wygląda jak wielka (średnica
może sięgać nawet pół metra) papierowa lub kartonowa kula,
żółtopomarańczowa z brązowymi wzorami.



Przebywają w nim: królowa, robotnice (jeden rój może ich liczyć od
kilkuset do ponad tysiąca), larwy i jaja. Jest bardzo kruchy, a jego
ścianki rewelacyjnie przenoszą wibracje, dzięki czemu owady wiedzą, kto
jest w pobliżu.



Właśnie teraz roje są w tzw. największej sile: z larw powstały młode
osobniki i również one mogą zaatakować. Człowieka, który jest uczulony
na jad szerszenia, może zabić nawet jedno użądlenie. U nieuczulonych to
kwestia indywidualna, ale ukąszenia zawsze są niebezpieczne: powodują
m.in. obrzęk gardła czy zapaść.



Kiedy szerszeń żądli? Czy rusza do ataku na każdego, kto pojawi się w
pobliżu? - Choć otoczone złą sławą, szerszenie to bardzo spokojne owady
- przekonuje Żyła. - Stale latają przecież po naszych osiedlach i
polują na muchy, by wykarmić swoje młode. Zaatakują, gdy spróbujemy
dotykać lub niszczyć ich kokon lub będziemy blisko niego wykonywać
gwałtowne ruchy. Może je też rozdrażnić zapach perfum (specjaliści
jeszcze nie wiedzą, jakich), strój w kolorach jaskrawych, kontrastowych
albo całkiem biały. Reszta incydentów z szerszeniami to przypadki, np.
ktoś przez nieuwagę przycisnął owada, on uznał to za atak i zaczął się
bronić. Specjalista radzi: najlepiej nie łapać szerszeni, nie
podchodzić do nich, by je obejrzeć, a gdy pojawią się w pobliżu,
odpędzić je delikatnie, a nie gwałtownym machaniem. Jeżeli mimo
wszystko dojdzie do ataku ze strony szerszenia, można tylko uciekać,
inne sposoby nie skutkują.



Strażacy apelują, żeby o każdym gnieździe informować. Zwykły człowiek
nie jest w stanie ocenić wielkości roju ani bezpiecznie go
unieszkodliwić, potrzebny jest do tego odpowiedni strój i narzędzia.






Źródło: Gazeta Wyborcza Kielce

 źródło:Gazeta




https://swietokrzyskie.info/printnews.php?id=2657